„Zachowujecie dni, miesiące, pory i lata" (Ga 4,10), czy Paweł gani święcenie szabatu?
Paweł zarzucił Galacjanom, że zachowują „dni i miesiące". Czy miał na myśli szabat? Kontekst listu pokazuje coś zupełnie innego.
„Zachowujecie dni i miesiące, i pory roku, i lata! Boję się, że może nadaremnie mozoliłem się nad wami" (Ga 4,10–11). Te słowa Pawła brzmią ostro. I właśnie dlatego często słyszy się wniosek: skoro apostoł gani zachowywanie „dni", to gani także święcenie szabatu, a więc chrześcijanin, który odpoczywa siódmego dnia, sprawia, że Paweł „nadaremnie" się trudził. Czy to słuszny wniosek? Wystarczy przeczytać dwa zdania wcześniej, żeby nabrać poważnych wątpliwości.
Najpierw zarzut, w jego najmocniejszej wersji
Argument wygląda przekonująco. List do Galacjan to najostrzejszy tekst Pawła przeciwko poleganiu na prawie. Galacjanie dali się namówić na obrzezanie (Ga 5,2; 6,12) i zaczęli zachowywać święte czasy. Paweł nazywa to odwróceniem się od ewangelii. A ponieważ w podobnym fragmencie Listu do Kolosan (Kol 2,16) obok „dni" pojawiają się wprost „szabaty", krytycy szabatu, jak autor książki Sabbath in Crisis Dale Ratzlaff, czytają tamte „dni" jako szabaty1, a stąd już blisko do wniosku, że i w Galacjan 4,10 chodzi o to samo. Wniosek: Paweł uznał święcenie szabatu za zagrożenie dla zbawienia.
Brzmi logicznie. Ale ma trzy poważne słabości i warto je zobaczyć po kolei.
Słabość pierwsza: do kogo wracali Galacjanie?
Kluczem jest kontekst, czyli wersety 8–9, które poprzedzają nasz tekst:
„Lecz dawniej, gdy nie znaliście Boga, służyliście tym, którzy z natury bogami nie są. Teraz jednak, kiedy poznaliście Boga (…), jak możecie ponownie zawracać do słabych i nędznych żywiołów, którym ponownie, jak dawniej, służyć chcecie?" (Ga 4,8–9).
Zwróćmy uwagę na słowa „ponownie" i „jak dawniej". Galacjanie byli poganami, zanim poznali Chrystusa. Nie służyli Bogu Izraela, lecz bóstwom, „które z natury bogami nie są". Paweł mówi, że ich nowa religijność to powrót do tego, co znali przed nawróceniem. A przecież przed nawróceniem Galacjanie nie święcili szabatu! Nie można „ponownie zawracać" do czegoś, czego się nigdy wcześniej nie robiło. „Słabe i nędzne żywioły" (po grecku stoicheia; to jeden z nielicznych terminów, które trzeba tu przywołać) to w ówczesnym świecie pogańskim siły kosmosu i ciała niebieskie, którym przypisywano władzę nad ludzkim losem. Kontekst pokazuje więc, że Paweł gani Galacjan za powrót do pogańskich, zabobonnych praktyk, a te „nie mają nic wspólnego ze starym przymierzem", bo prawo Mojżesza było im w pogańskich czasach nieznane2.
Słabość druga: ta lista nie wygląda jak żydowski kalendarz
Porównajmy dwie listy Pawła. W Kolosan 2,16 wymienia on „święto, nów księżyca i szabaty", to klasyczne, biblijne nazewnictwo żydowskiego kalendarza religijnego: święta doroczne, comiesięczne nowie, cotygodniowy szabat. A w Galacjan 4,10? „Dni, miesiące, pory i lata", ani słowa o szabacie, o nowiu, o jakimkolwiek święcie biblijnym. To zupełnie inne słownictwo.
Warto tu przywołać badania biblisty Troya Martina, który porównał obie listy i doszedł do wniosku, że schemat z Galacjan 4,10 „opisuje kalendarz pogański, nie do przyjęcia dla Pawła", a nie żydowski3. W świecie grecko-rzymskim wybierano „dni" pomyślne i niepomyślne według układów gwiazd, obchodzono czasy wyznaczane przez kult bóstw planetarnych i cesarzy. Właśnie taką religijność czasu znali Galacjanie z dawnego życia, i właśnie do niej, zdaniem Pawła, zawracali, tyle że teraz ubraną w judaizujące szaty: trochę obrzezania, trochę astrologicznych zabobonów, wszystko w pakiecie „tak trzeba, żeby być zbawionym".
Do tej rekonstrukcji dochodzi jeszcze jedna rzecz, która przesuwa ciężar dowodu. Galacjanie mieli tak bardzo wzbraniać się przed obrzezaniem, że woleliby wrócić do dawnego pogaństwa razem z jego kalendarzem. Paweł walczyłby więc na dwa fronty naraz: odwodziłby od obrzezania i zarazem powstrzymywał tych, którzy z tego powodu chcieli porzucić ewangelię w ogóle. Przy takim odczytaniu cały spór galacki ma niewiele wspólnego z tym, co Paweł sądził o szabacie4.
Czy w tym pakiecie mogło się zmieścić także jakieś wypaczone święcenie szabatu? Trzeba uczciwie przyznać, że nie da się tego wykluczyć: w świecie pogańskim sobotę kojarzono z ponurą planetą Saturn i traktowano przesądnie5. Ale nawet wtedy Paweł potępiałby zabobonną karykaturę szabatu, a nie przykazanie. Wtedy jednak Paweł zwalczałby „nie zasadę święcenia szabatu, lecz jej wypaczone działanie i motywację"6, czyli praktyki mające zapewnić zbawienie ludzkim wysiłkiem.
Słabość trzecia: Paweł sam zachowywał szabat
Jest jeszcze prosty test praktyczny. Gdyby Paweł uważał święcenie szabatu za zdradę ewangelii, sam musiałby być zdrajcą ewangelii. Dzieje Apostolskie pokazują go bowiem regularnie w synagogach w szabat, w Antiochii Pizydyjskiej, w Filippi, w Tesalonice, w Berei, w Koryncie (Dz 13,14.44; 16,13; 17,2; 18,4). W Tesalonice czynił to „według zwyczaju". Co więcej, pisząc do Koryntian, pogan z urodzenia, jak Galacjanie, Paweł posługuje się żydowską rachubą czasu: pierwszy dzień tygodnia nazywa „pierwszym dniem po szabacie" (1 Kor 16,2), a nie pogańskim „dniem Słońca". Uczył więc swoich nawróconych pogan liczyć czas według kalendarza biblijnego, w którym punktem odniesienia jest… szabat. Trudno o gorszego kandydata na autora tezy, że samo święcenie dnia jest grzechem.
I jeszcze jedno: gdyby Paweł rzeczywiście ogłosił unieważnienie szabatu, przykazania z Dekalogu, wybuchłby spór nieporównanie głośniejszy niż ten o obrzezanie, który wypełnia pół Nowego Testamentu. Tymczasem o taki spór w NT nie ma ani śladu. Cisza w tej sprawie mówi bardzo wiele.
Sprawdźmy ten wniosek do końca
Załóżmy na chwilę, że krytycy mają rację: Galacjan 4,10 potępia wszelkie świętowanie dni jako takie. Co wtedy? Wtedy potępiona jest także niedziela. I Wielkanoc. I Boże Narodzenie. Każdy, kto co tydzień wyróżnia jakiś dzień na nabożeństwo, „zachowuje dni" i podpada pod ten zarzut dokładnie tak samo jak sabatarianin. Mało kto z używających tego argumentu jest gotów przyjąć taki wniosek. A skoro nie jest, to znaczy, że sam czuje, iż Pawłowi nie chodziło o kalendarz, lecz o coś innego.
O co? O motywację. Galacjanie uczynili z religijnych praktyk (obrzezania, świętych czasów) warunek zbawienia. „Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski" (Ga 5,4). To jest nerw całego listu. Kto święci jakikolwiek dzień po to, żeby zapracować na Bożą przychylność, ten przeczy ewangelii, niezależnie od tego, czy to sobota, niedziela czy piątek. Ale kto odpoczywa w szabat dlatego, że został zbawiony z łaski i chce świętować dzieło swojego Stwórcy i Odkupiciela, ten robi dokładnie to, co robił sam Paweł.
Wniosek
Galacjan 4,10 nie wymienia szabatu ani razu. Kontekst mówi o byłych poganach wracających do „słabych i nędznych żywiołów", do zabobonnej, pogańskiej religijności czasu, której sednem było zasługiwanie na zbawienie. Lista „dni, miesiące, pory i lata" nie odpowiada kalendarzowi biblijnemu, a Paweł, autor tych słów, sam regularnie święcił szabat i nigdzie nie wywołał sporu o jego zniesienie. Tekst gani więc wypaczenie, nie przykazanie. Odpowiedź na pytanie z tytułu brzmi zatem: nie, Paweł nie gani święcenia szabatu. Gani każdą religijność, która z ludzkich praktyk czyni drabinę do nieba. A szabat przyjmowany jako dar łaski nie jest taką drabiną, jest cotygodniowym przypomnieniem, że to Bóg zbawia, a nie my.
Przypisy
- Dale Ratzlaff, Sabbath in Crisis. ⚠ Książki nie mamy w bibliotece; jego stanowisko znamy z omówienia u polemisty: Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 6 „Paul and the Sabbath", gdzie Ratzlaff czyta jako szabaty „dni" z Kolosan 2,16 i Rzymian 14,5. ↩
- Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 6. ↩
- Troy Martin, „Pagan and Judeo-Christian Time-Keeping Schemes in Gal 4.10 and Col 2.16", New Testament Studies 42 (1996); omówienie za: Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 6. ↩
- Sigve K. Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 13. Autor podaje tę rekonstrukcję ostrożnie, jako jedną z możliwych, i stwierdza, że przy takim odczytaniu konflikt galacki ma niewielki bezpośredni związek z poglądem Pawła na szabat. ↩
- Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 6. ↩
- Tamże. ↩
Bibliografia
- Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 6 „Paul and the Sabbath", s. 243–244 (badania Troya Martina nad kalendarzem z Ga 4,10; sobota kojarzona w świecie pogańskim z Saturnem)
- Samuele Bacchiocchi, From Sabbath to Sunday, aneks „Paul and the Sabbath", s. 326–346
- Sigve K. Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 13 (rekonstrukcja sytuacji galackiej; wniosek, że przy takim odczytaniu konflikt galacki ma niewielki bezpośredni związek z poglądem Pawła na szabat)
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology, rozdz. 6 (P. Richard Choi) i rozdz. 16 (Ga 4,8–11)