Prosto

Co szabat ma wspólnego z przyrodą?

W całym Dekalogu jest jedno przykazanie, które pamięta o wole i ośle, a w rytmie lat daje odpoczynek samej ziemi. Dlaczego akurat szabat sięga poza człowieka?

📖 8 min czytania·Prosto
✉ E-mailFacebookXWhatsApp

„Sześć dni będziesz wykonywał swoje prace, ale siódmego dnia zaprzestaniesz, aby odpoczął twój wół i twój osioł" (Wj 23,12). Przeczytaj to zdanie jeszcze raz. W środku Bożego prawa, między przepisami o sądach i świętach, stoi troska o zmęczonego osła. To nie jest ozdobnik ani czułostkowość. To ślad czegoś, co przechodzi przez cały szabat: przykazanie o siódmym dniu jako jedyne w Dekalogu wychodzi poza człowieka.

Przykazanie, które wylicza od dołu

Zacznijmy od samego brzmienia czwartego przykazania. Nie kończy się ono na „nie będziesz wykonywał żadnej pracy". Idzie dalej i wymienia po kolei: „ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach" (Wj 20,10). Wersja z Księgi Powtórzonego Prawa dopisuje jeszcze wołu i osła (Pwt 5,14).

Ta wyliczanka jest zdumiewająca, bo badacze nie znaleźli dla niej paraleli w innych kulturach starożytnego świata1. Prawo idzie tu od dołu, nie z góry. Osobno wymienieni zostają ci, którzy odpoczynku potrzebują najbardziej i najłatwiej można ich pominąć: sługa, przybysz i zwierzę juczne. Gdy zatacza się ten krąg, poza nim nie zostaje nikt. Jean Louis Ska ujmuje to tak: prawo wyraźnie odróżnia Boga od wszystkich stworzeń, ale różnice wewnątrz społeczeństwa zostają na ten dzień zawieszone2.

Bądźmy uczciwi wobec strony przeciwnej: nie wszyscy badacze widzą to tak samo. Johannes Pedersen twierdził, że dobro tego czy innego robotnika nie jest w szabacie czynnikiem rozstrzygającym. Odpowiedź brzmi: troski o pracownika nie da się z siódmego dnia wyjąć, bo sumienie społeczne jest wplecione w samą jego ideę3. Jest i obraz wart zapamiętania: szabat uruchamia lawinę błogosławieństwa, która ma uczynić beneficjentem siódmego dnia całe stworzenie4. Kto sam doświadczył Bożej wierności w odpoczynku, ma ten przywilej przekazać dalej, w dół, aż do bydła w oborze.

Trzy błogosławieństwa, o jednym się nie mówi

Skąd ta troska o zwierzęta? Nie z sentymentu. Z pierwszej strony Biblii.

W opisie stworzenia Bóg błogosławi trzy razy. Najpierw stworzeniom morza i powietrza: „Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie wody w morzach" (Rdz 1,22). Potem ludziom, niemal identycznymi słowami: „Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię" (Rdz 1,28). Na końcu siódmemu dniowi: „I pobłogosławił Bóg dzień siódmy, i poświęcił go" (Rdz 2,3).

Uderza rzecz prosta, a niemal niezauważana. Z tych trzech błogosławieństw dwa są dobrze znane i stale komentowane, a to pierwsze, sformułowane niemal tak samo jak błogosławieństwo człowieka, prawie nigdy nie dochodzi do głosu. A przecież mówi ono, że stworzenie pozaludzkie dostaje od Boga własną kartę praw. Ryby, ptaki i zwierzęta nie są tłem dekoracyjnym dla ludzkiego dramatu. Mają swoje miejsce z Bożego nadania i swój udział w błogosławieństwie, które jest, jak pisze Claus Westermann, cichym pochodem mocy życia we wszystkich dziedzinach5.

Pismo idzie jeszcze dalej i wiąże człowieka z ziemią samym słowem. „Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia" (Rdz 2,7). Człowiek to po hebrajsku adam, a ziemia, z której został ulepiony, to adama. Carol Newsom komentuje: nie ma mocniejszego znaku wewnętrznego pokrewieństwa rzeczy niż podobieństwo słów6. Jesteśmy z tego samego materiału co grunt pod nogami. Mamy z nim, najdosłowniej, wspólną ziemię.

Ktoś powie: przecież ten sam rozdział każe człowiekowi czynić ziemię sobie poddaną i panować nad rybami i ptactwem (Rdz 1,28). Czy to nie zgoda na wyzysk? Bliższe czytanie tekstu takiego mandatu nie daje7. Człowiek jest stworzony na obraz tego Boga, który jako pierwsze pobłogosławił stworzenie pozaludzkie, więc oczekuje się od niego, że wobec tego stworzenia zajmie postawę błogosławiącą. A samo panowanie w Księdze Rodzaju znaczy uprawianie i strzeżenie, nie eksploatację (Rdz 2,15).

Rok, w którym pole ma szabat

Tu dochodzimy do rzeczy, którą łatwo w Dekalogu przeoczyć. Czwarte przykazanie łączy przy tym dwa kierunki miłości naraz. Jego zasadą główną jest uczczenie Boga jako Stwórcy (Wj 20,11) i Odkupiciela (Pwt 5,15), a zasadą wtórną jest pozwolenie domownikom, by także oni skorzystali z daru odpoczynku. Tylko że na tej liście domowników stoją zwierzęta robocze. A miłość do wołu i osła nie mieści się już w kategorii miłości bliźniego.

Stąd wniosek, który zmienia perspektywę: miłość do Boga jako Stwórcy obejmuje szacunek dla wszystkiego, co On stworzył, łącznie ze zwierzętami i całym otoczeniem8. Szacunek dla życia zwierząt biegnie tu równolegle do szacunku dla życia ludzkiego z szóstego przykazania. Jedno i drugie potrzebuje odpoczynku.

Ta sama zasada prowadzi dalej, poza tydzień. „Sześć lat obsiewać będziesz swoją ziemię i zbierać jej plony, ale siódmego roku pozostawisz ją odłogiem" (Wj 23,10–11). Pełniej mówi o tym Księga Kapłańska: „gdy wejdziecie do ziemi, którą Ja wam daję, wtedy ziemia obchodzić będzie szabat dla Pana... ale w siódmym roku będzie miała ziemia szabat całkowitego odpoczynku" (Kpł 25,2–4). Ten sam rytm sześciu i jednego, tylko rozciągnięty na lata. I ten sam rzeczownik: ziemia ma swój szabat.

Uzasadnienie stoi kilkanaście wersetów dalej i jest zaskakująco stanowcze: „Ziemia nie może być sprzedawana na zawsze, gdyż ziemia należy do mnie, a wy jesteście u mnie przychodniami i mieszkańcami" (Kpł 25,23). Rolnik izraelski nie był właścicielem pola, tylko dzierżawcą. Odkładając pług co siódmy rok, przyznawał to na głos.

Kiedy się o tym zapomni

Biblia nie zostawia tej zasady w sferze pobożnych postulatów. Pokazuje też, co się dzieje, gdy zostaje zlekceważona.

Gdy Juda idzie do niewoli babilońskiej, kronikarz podaje zdumiewające wyjaśnienie długości wygnania. Siedemdziesiąt lat trwa po to, „dopóki ziemia nie odpokutuje swoich szabatów. Po wszystkie dni swojego spustoszenia odpoczywała, aż się wypełniło siedemdziesiąt lat" (2 Krn 36,21). Ziemia leżąca odłogiem obchodzi szabat. Komentarz nasuwa się bez owijania: skoro rok szabatowy miał być zachowywany, a nie był, Bóg dopełnił swojego zobowiązania wobec ziemi wtedy, gdy zawiedli ustanowieni do tego zarządcy9.

Jeszcze mocniejszy obraz stoi w Księdze Kapłańskiej. O poprzednich mieszkańcach Kanaanu powiedziano, że ziemia „wypluła swoich mieszkańców", a Izrael dostaje ostrzeżenie, że stanie się z nim to samo, jeśli pójdzie tą samą drogą (Kpł 18,25.28). Ziemia w Piśmie nie jest biernym magazynem surowców. Ma głos i potrafi odpowiedzieć: wdzięcznością i hojnością albo niegościnnością.

To nie jest ekologia z doklejonym Bogiem

Powiedzmy wprost, czym ten wątek nie jest. Nie jest współczesnym programem, do którego dorobiono biblijne uzasadnienie. Kolejność jest odwrotna: to porządek stworzenia, starszy niż wszystkie dzisiejsze spory, i to on wyznacza ramy, a nie odwrotnie.

Kathryn Greene-McCreight stawia sprawę ostro. Chrześcijanin nie może mówić po prostu o „środowisku", bo stworzenia nie da się zredukować do środowiska. Gdy oderwie się je od biblijnej opowieści, jedynym argumentem za troską o świat zostaje cienko zawoalowana troska o siebie: nasze dzieci ucierpią, jeśli nie zmienimy nawyków. Powód biblijny jest inny i mocniejszy. Świat jest pod Bożym błogosławieństwem, a rzeczy pod błogosławieństwem się nie traktuje jak zużywalnego towaru10.

Na naszą epokę pasuje jeden obraz, ewangeliczny. Ludzkość zachowała się jak syn marnotrawny, który zażądał wypłaty spadku, wyszedł z domu wolny od wszelkich hamulców i świętował złudzenie nieograniczonej niezależności (Łk 15,11–32). Przyjęcie dobiega jednak końca, a kurczące się zasoby przyrody mówią to, czego długo nie chcieliśmy usłyszeć: spadek się wyczerpał11. Warto zauważyć, dokąd w tej przypowieści prowadzi jedyna dobra droga. Do domu Ojca.

Konkluzja

Szabat nie jest programem politycznym ani ideologią. Jest cotygodniowym przypomnieniem, do kogo świat naprawdę należy. Kiedy raz na siedem dni przestaję brać, produkować i zużywać, przyznaję w praktyce to, co Bóg powiedział izraelskim rolnikom: ziemia jest moja, a ty jesteś u mnie gościem. I nagle świat przestaje być magazynem, z którego się czerpie, a staje się darem, któremu się przygląda.

Wendell Berry napisał kiedyś, że oddzielenie duszy od ciała i od ziemi nie jest chorobą marginesu ani wypadkiem przy pracy, lecz pęknięciem, które przechodzi przez mentalność religii instytucjonalnej jak uskok geologiczny12. Siódmy dzień ten uskok zszywa. W jednym przykazaniu trzyma razem Boga, człowieka, zwierzę i glebę, i każe im wszystkim odetchnąć tego samego dnia. Apostoł Paweł napisał, że stworzenie z tęsknotą oczekuje objawienia synów Bożych (Rz 8,19). Szabat jest tygodniową zaliczką na to oczekiwanie, daną nie tylko nam.

Przypisy

  1. Sigve K. Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 8. ↩
  2. Jean Louis Ska; cytat za: Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 8. ↩
  3. Tonstad, rozdz. 8, w polemice z Johannesem Pedersenem. ↩
  4. Tamże, rozdz. 6. ↩
  5. Claus Westermann; cytat za: Tonstad, rozdz. 22. ↩
  6. Carol Newsom; cytat za: Tonstad, rozdz. 22. ↩
  7. Tonstad, rozdz. 22. ↩
  8. Roy E. Gane, Old Testament Law for Christians, w omówieniu czwartego przykazania Dekalogu. ↩
  9. Tonstad, rozdz. 8. ↩
  10. Kathryn Greene-McCreight; omówienie i cytat za: Tonstad, rozdz. 22. ↩
  11. Tonstad, rozdz. 21. ↩
  12. Wendell Berry; cytat za: Tonstad, rozdz. 1. ⚠ Prac Ski, Pedersena, Westermanna, Newsom, Greene-McCreight i Berry'ego biblioteka projektu nie ma w oryginale; wszystkie te głosy znamy z pośrednictwa Tonstada. ↩

Bibliografia

Cytaty z Ski, Pedersena, Westermanna, Newsom, Greene-McCreight i Berry'ego pochodzą z drugiej ręki, przez Tonstada; biblioteka projektu nie ma tych prac w oryginale.

← Kategoria: TeologiaWszystkie artykułyMam pytanie →