Od kiedy do kiedy trwa szabat? Biblijna rachuba doby
Dlaczego szabat zaczyna się w piątek o zachodzie słońca, a kończy w sobotę o zachodzie, biblijne podstawy liczenia doby od wieczora do wieczora.
Ktoś, kto pierwszy raz słyszy o chrześcijanach święcących szabat, zwykle pyta: „Czyli odpoczywacie w sobotę, od północy do północy?" Odpowiedź go zaskakuje: szabat zaczyna się już w piątek wieczorem, o zachodzie słońca, i trwa do zachodu słońca w sobotę. Skąd taka rachuba? Nie z tradycji ani z wygody, lecz z samej Biblii, i to z jej pierwszej strony.
„Był wieczór i był poranek"
Nasza cywilizacja liczy dobę od północy do północy. To wygodna umowa, ale całkowicie umowna; północ nie jest zaznaczona na niebie żadnym widocznym znakiem. Biblia liczy inaczej. Już w opisie stworzenia każdy dzień zamyka ta sama formuła: „I nastał wieczór, i nastał poranek, dzień pierwszy" (Rdz 1,5). Wieczór jest wymieniony przed porankiem. W biblijnym myśleniu doba nie zaczyna się w środku nocy ani o świcie, zaczyna się wieczorem, gdy słońce znika za horyzontem.
Ta kolejność nie jest przypadkiem stylistycznym. Powtarza się przy każdym z sześciu dni stworzenia i ukształtowała całą rachubę czasu Izraela: dzień biegnie od zachodu słońca do zachodu słońca. Zachód to granica naturalna: widzi ją każdy, bez zegarka i bez kalendarza, w każdym zakątku świata.
Osobliwość tej formuły łatwo przeoczyć1. Wyrażenia „wieczór i poranek" jako określenia doby nie znaleziono dotąd w żadnym innym tekście starożytnego Bliskiego Wschodu. W Egipcie doba zaczynała się o wschodzie słońca, wraz ze światłem, które budzi ludzi; zachód kończył dzień i symbolizował śmierć, a zachód jako strona świata był krainą zmarłych. W Księdze Rodzaju jest odwrotnie: zachód otwiera dobę, więc noc nie jest przerwą w życiu, tylko jego częścią. Wniosek dotyczy więc Boga, a nie tylko kalendarza. Egipcjanie wierzyli w boga, którego widać i który jest obecny, gdy człowiek się budzi; Biblia wierzy w Boga niewidzialnego, obecnego także w godzinach nocy, bo „nie drzemie ani nie zasypia ten, który strzeże Izraela" (Ps 121,4). Doba zaczynająca się o zmierzchu wyznaje wiarę, że Bóg pracuje nad naszym życiem także wtedy, gdy my śpimy.
Ten sam kierunek daje się zauważyć w jednym szczególe świątynnej służby. Lampa w przybytku miała się palić „od wieczora do rana" (Kpł 24,3; Wj 27,21) i jest to, jak zauważa Roy Gane, jedyny stały obrzęd dobowy biegnący w tę stronę; wszystkie pozostałe idą od rana do wieczora albo „między dwoma wieczorami" (Wj 29,39; 30,7–8; Lb 28,4). Świecznik odmierzał dobę dokładnie tak, jak odmierzało ją stworzenie2.
„Od wieczora do wieczora święcić będziecie"
Czy Biblia mówi to gdzieś wprost? Tak. W Księdze Kapłańskiej, przy okazji dorocznego dnia pojednania, który nazwany jest „szabatem odpoczynku", Bóg podaje dokładną instrukcję: „od wieczora do wieczora święcić będziecie wasz szabat" (Kpł 23,32). To najbardziej bezpośrednia biblijna definicja, kiedy zaczyna się i kończy święty dzień: wieczorem i wieczorem. Skoro tak liczono dzień pojednania, nazwany szabatem, to tym bardziej tak samo liczono cotygodniowy szabat. Nikt w Izraelu nie znał innej rachuby doby.
Potwierdza to praktyka opisana w Księdze Nehemiasza. Gdy Nehemiasz walczył z handlem w dzień święty, „gdy mrok okrywał bramy Jerozolimy przed szabatem, kazał zamknąć wrota" (Ne 13,19). Bramy miasta zamykano nie w sobotę rano, lecz w piątek o zmierzchu, bo właśnie wtedy zaczynał się szabat. Kupcy musieli czekać ze swoim towarem za murami, aż szabat się skończy, czyli do następnego zachodu słońca.
Tak samo w czasach Jezusa
Nowy Testament pokazuje dokładnie tę samą rachubę. W Kafarnaum Jezus uzdrowił w szabat teściową Piotra. Całe miasto chciało przynieść do Niego swoich chorych, ale ludzie czekali. Na co? „A gdy nastał wieczór i zaszło słońce, przynosili do niego wszystkich, którzy się źle mieli" (Mk 1,32). Marek zapisuje to z precyzją: wieczór i zachód słońca. Dopiero gdy słońce zaszło, szabat dobiegł końca i można było nieść chorych na noszach przez miasto. Ludzie „czekali do zachodu słońca, to jest do końca szabatu"3.
Tę samą rachubę widać w opisie pogrzebu Jezusa. Józef z Arymatei śpieszył się ze złożeniem ciała do grobu, „ponieważ był to dzień Przygotowania i nadchodził szabat" (Łk 23,54), a było to piątkowe popołudnie. Kobiety, które towarzyszyły pogrzebowi, „przez szabat odpoczywały według przykazania" (Łk 23,56) i dopiero po jego zakończeniu, w sobotę wieczorem, kupiły wonności (Mk 16,1). Sekwencja tych wydarzeń „pokazuje jasno, że Marek liczy dni po żydowsku, od wieczora do wieczora, a nie po rzymsku"4. Ewangelie, pisane kilkadziesiąt lat po zmartwychwstaniu, wciąż mierzą czas zachodami słońca.
Co to oznacza w praktyce?
Dla kogoś, kto chce święcić szabat, rachuba „od wieczora do wieczora" ma bardzo konkretne skutki.
Szabat zaczyna się w piątek o zachodzie słońca. Nie o 18:00, nie o północy, lecz o zachodzie, którego godzina zmienia się z porą roku. Latem w Polsce szabat zaczyna się po dwudziestej pierwszej, a zimą już po piętnastej. Wystarczy spojrzeć w kalendarz wschodów i zachodów słońca dla swojej miejscowości.
Piątek staje się dniem przygotowania. Tak nazywa go zresztą sama Ewangelia (Mk 15,42). Zakupy, sprzątanie, gotowanie, dokończenie pilnych spraw, wszystko to robi się przed zachodem, żeby wejść w szabat z wolną głową i wolnymi rękami. Kto raz tego doświadczył, wie, że piątkowy wieczór z nakrytym stołem i zapadającym zmierzchem ma zupełnie inny smak niż zwykły koniec tygodnia.
Ta nazwa okazała się zresztą wyjątkowo trwała. Greckie paraskeué, „przygotowanie", stało się w czasach Nowego Testamentu technicznym określeniem piątku i pozostało nazwą tego dnia w łacinie kościelnej oraz we współczesnej grece. Chrześcijański tekst z przełomu I i II wieku, Didache, wciąż liczy tydzień ku szabatowi: poniedziałek, środę i czwartek nazywa drugim, czwartym i piątym dniem szabatów, a piątek — dniem przygotowania. Rytm sześciu dni biegnących do siódmego przetrwał w słowniku dłużej niż w praktyce5.
Sobotni wieczór zamyka święto. Gdy słońce zachodzi w sobotę, szabat się kończy i można wrócić do codziennych zajęć. Doba święta trwa pełne dwadzieścia cztery godziny, ale ich granice wyznacza niebo, nie zegar.
Jest w tej rachubie coś pięknego i bardzo mądrego. Dzień zaczynający się wieczorem zaczyna się od odpoczynku: najpierw wspólna kolacja, modlitwa, sen, a dopiero potem poranek i aktywność. Człowiek nie „wypracowuje" sobie najpierw prawa do odpoczynku; zaczyna od przyjęcia daru. To odwrotność naszej kultury, w której doba startuje budzikiem, a odpoczynek jest tym, co zostaje na końcu, jeśli w ogóle zostaje.
Kiedy zaczyna się wieczór? Odpowiedź sprzed zegarków
Zanim wymyślono zegarki, początek szabatu trzeba było zobaczyć. Dawna zasada obserwacyjna brzmiała prosto: „Gdy widać jedną gwiazdę, jest dzień; gdy dwie, jest zmierzch; gdy trzy, jest noc"6. Wystarczyło podnieść głowę.
Warto przy okazji zauważyć, że stara tradycja żydowska nie traktowała granic dnia świętego jak linii, którą trzeba przekroczyć co do minuty. Odpowiadając na pytanie, czemu jedna wersja przykazania mówi „pamiętaj", a druga „przestrzegaj", nauczyciele odpowiadali praktycznie: „pamiętaj o nim, zanim nadejdzie, i przestrzegaj go, gdy minie". Stąd wziął się zwyczaj doklejania odrobiny czasu zwykłego do świętego na obu końcach. Nie z lęku przed pomyłką, lecz z tego samego odruchu, z którego na spotkanie z kimś ważnym przychodzi się kwadrans wcześniej i wychodzi ostatnim.
Częsta wątpliwość: a co z miejscami, gdzie słońce „nie zachodzi"?
Czasem pada pytanie o kraje polarne, gdzie latem słońce nie znika za horyzontem przez wiele tygodni, a zimą tygodniami nie wschodzi. Bywa stawiane jako zarzut, ale odpowiedź istnieje i jest zaskakująco konkretna, bo ludzie mieszkający za kołem podbiegunowym święcą tam szabat od pokoleń i musieli sobie z tym poradzić. W praktyce stosuje się cztery rozwiązania: nadir, czyli najniższy punkt pozornej wędrówki słońca, latem nad horyzontem, a zimą pod nim; godzinę ostatniego widzialnego zachodu, która jest zarazem godziną pierwszego zachodu po okresie ciemności; okres zmierzchu, czyli przejście od gasnącego światła do pełnej ciemności; oraz przyjętą umownie godzinę osiemnastą.
W 1980 roku, na spotkaniu w duńskim Skodsborgu, komitet powołany przez adwentystyczną Dywizję Północnoeuropejską przebadał materiał biblijny i doszedł do wniosku, który dobrze tłumaczy, dlaczego rozwiązań może być kilka: hebrajskie ereb, „wieczór", oznacza w Biblii okres przejściowy między światłem a ciemnością, nie punkt; zachód słońca jest w tym okresie momentem najbardziej wyrazistym, ale tam, gdzie nie da się go zobaczyć, biblijnym odpowiednikiem jest właśnie okres zanikającego światła. Komitet zalecił korzystanie z tego kryterium zamiast sztywnej reguły i wezwał do wzajemnego szacunku dla sumień tych, którzy w tej sprawie decydują inaczej. Trudno o lepszy przykład, że zasada „od wieczora do wieczora" jest zakotwiczona w przyrodzie, a nie w zegarze7.
Pokrewne pytanie dotyczy linii zmiany daty, a kłopot jest realny i naprawdę się zdarzył. Uczestnicy wyprawy Magellana, prowadzący skrupulatny dziennik, przybili w 1522 roku do Sewilli przekonani, że jest sobota szóstego września, podczas gdy w mieście była już niedziela siódmego; jednego dnia ubyło im niepostrzeżenie. To samo przydarzyło się w XIX wieku misjonarzom i osadnikom, którzy płynęli z Europy na wschód i osiedlili się na wyspach Pacyfiku, a także rosyjskim kolonistom na Alasce: przez dziesiątki lat święcili w rzeczywistości sobotę, sądząc, że jest niedziela. Rzecz w tym, że problem nie dotyczy wyłącznie obrońców siódmego dnia: kto proponuje w zamian „jeden dzień na siedem", traci albo zyskuje przy przekraczaniu linii dokładnie tak samo. Rozwiązanie jest w obu wypadkach to samo i bardzo proste: siódmy dzień święci się od zachodu do zachodu czasu miejscowego, tam gdzie się akurat jest. Paweł zachowywał szabat w Jerozolimie według tamtejszego zachodu, a w Koryncie według korynckiego.
Podsumował to trafnie jeden z autorów piszących o tej sprawie: „Bóg uczynił swój szabat dla okrągłego świata; a gdy siódmy dzień przychodzi do nas na tym okrągłym świecie, rządzonym przez słońce, które rządzi dniem, jest to czas, we wszystkich krajach i ziemiach, aby święcić szabat"8.
Podsumowanie
Od kiedy do kiedy trwa szabat? Od piątkowego zachodu słońca do sobotniego zachodu słońca. Odpowiedź wynika wprost z Biblii: z formuły stworzenia, z przepisu „od wieczora do wieczora święcić będziecie wasz szabat" (Kpł 23,32), z bram Jerozolimy zamykanych o zmierzchu i z Ewangelii, w których ludzie czekają z noszeniem chorych, „aż zaszło słońce" (Mk 1,32). Granicę świętego czasu wyznacza więc nie ludzka umowa, lecz znak wpisany przez Stwórcę w samą przyrodę, zachodzące słońce, które co tydzień ogłasza: czas się zatrzymać.
Przypisy
- Jacques B. Doukhan, komentarz do Księgi Rodzaju, Seventh-day Adventist International Bible Commentary, objaśnienie Rdz 1,5. ↩
- Roy Gane, „«Bread of the Presence» and Sabbath as Culminating Expressions of Covenant Holiness", w: Daniel K. Bediako, Ekkehardt Mueller (red.), The Sabbath in the Old Testament and the Intertestamental Period, rozdz. 3. ↩
- John Nevins Andrews, History of the Sabbath and First Day of the Week, rozdz. 10. ↩
- Clinton Wahlen, „The Sabbath and the First Day of the Week", w: Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology, rozdz. 10. ↩
- Didache 8,1; namiar za: tamże. ↩
- Robert M. Johnston, „The Rabbinic Sabbath", w: Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, rozdz. 4; stamtąd również odpowiedź nauczycieli o pamiętaniu i przestrzeganiu. ↩
- Raymond F. Cottrell, Lawrence T. Geraty, „The Sabbath on a Round World", w: Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, aneks H. ↩
- Tamże. ↩
Bibliografia
- John Nevins Andrews, History of the Sabbath and First Day of the Week
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology (Clinton Wahlen o rachubie doby u Marka; Didache 8,1)
- Jacques B. Doukhan, komentarz do Księgi Rodzaju (Seventh-day Adventist International Bible Commentary), objaśnienie Rdz 1,5
- Roy Gane, „«Bread of the Presence» and Sabbath as Culminating Expressions of Covenant Holiness", w: The Sabbath in the Old Testament and the Intertestamental Period, red. Daniel K. Bediako, Ekkehardt Mueller, s. 83
- Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, s. 81–85 (rachuba gwiazd; „pamiętaj, zanim nadejdzie") oraz Aneks H: Raymond F. Cottrell, Lawrence T. Geraty, „The Sabbath on a Round World", s. 359–369 (linia zmiany daty, kraje polarne, komitet w Skodsborgu 1980)