Pogłębione

Szabat znany poganom. Co Grecy i Rzymianie wiedzieli o siódmym dniu

Rzymscy wodzowie planowali wokół szabatu oblężenia, gramatycy fabrykowali jego etymologię, satyrycy z niego kpili, a część pogan zaczęła go po prostu święcić. Świat, do którego wyszła Ewangelia, doskonale wiedział, czym jest siódmy dzień.

📖 10 min czytania·Pogłębione
✉ E-mailFacebookXWhatsApp

Popularna wersja historii mówi, że gdy Ewangelia wyszła poza Palestynę, szabat okazał się bagażem zbyt żydowskim, by przenieść go do świata pogańskiego, i dlatego z czasem odpadł. Założenie, na którym ten obraz stoi, daje się sprawdzić: żeby szabat był barierą misyjną, musiałby być dla pogan czymś obcym i wymagającym tłumaczenia od zera. Źródła I i II wieku mówią coś przeciwnego. Rzymscy wodzowie planowali wokół siódmego dnia oblężenia, aleksandryjski gramatyk fabrykował jego etymologię, mieszkańcy stolicy robili z niego temat dowcipów, a część pogan zaczęła go po prostu święcić, nie zostając Żydami.

Szabat jako czynnik strategiczny

Najtwardsze świadectwo pochodzi z pola bitwy. Kiedy w 63 r. przed Chr. Pompejusz oblegał Jerozolimę, prowadził prace ziemne według cudzego kalendarza, a Józef Flawiusz przyznaje to wprost, i to w tekście pisanym dla czytelnika greckiego: „Gdyby nie nasz narodowy zwyczaj odpoczywania w dzień szabatu, szańce nie zostałyby ukończone, ponieważ Żydzi by temu przeszkodzili. Prawo pozwala nam bowiem bronić się przed tymi, którzy rozpoczynają bitwę i nas uderzają, ale nie pozwala walczyć z nieprzyjacielem, który robi cokolwiek innego". Rzymianie, dodaje, doskonale o tym wiedzieli i w dni szabatu nie strzelali ani nie zwierali się wręcz, lecz wznosili szańce i wieże i podprowadzali machiny, by nazajutrz ruszyć do szturmu (Antiquitates XIV 4,2–3; por. Bellum I 7,3)1. Rzymski sztab znał nie tylko sam fakt szabatu, ale i subtelność żydowskiej halachy wojennej: że wolno się bronić przed atakiem, lecz nie wolno przeszkadzać w kopaniu.

Wiedza ta była też wiedzą administracyjną. Około 44 r. przed Chr. Dolabella, namiestnik Syrii, pisał do Efezu w sprawie Żydów utrzymujących, że „nie mogą pełnić służby wojskowej, ponieważ nie wolno im nosić broni ani maszerować w dni szabatu", i przyznał im zwolnienie2. Cesarstwo musiało się z siódmym dniem prawnie ułożyć, a więc traktowało go jako fakt publiczny, nie prywatne dziwactwo.

Sto trzydzieści lat po Pompejuszu ten sam argument wraca w mowie Agryppy II, odwodzącego Żydów od wojny z Rzymem: „Jeśli będziecie przestrzegać swoich zwyczajów szabatowych i odmówicie wszelkiego działania w tym dniu, bez wątpienia zostaniecie łatwo pokonani, jak wasi przodkowie przez Pompejusza, który najsilniej naciskał oblężenie w te dni, w które oblężeni pozostawali bezczynni. Jeśli zaś przekroczycie prawo ojców, nie widzę, o co dalej mielibyście walczyć" (Bellum II 16,4)3. Dylemat działa tylko dlatego, że obie strony sporu znają regułę równie dobrze.

Wersję cywilną tego samego nacisku zapisał Filon. Wysoki rzymski urzędnik, przekonany, że wraz z szabatem rozsypie się cała reszta żydowskiej karności, pytał retorycznie, czy w razie najazdu, powodzi, pożaru, głodu, zarazy albo trzęsienia ziemi Żydzi naprawdę zostaną w domu spokojni, po czym dorzucił zdanie brzmiące jak groźba: „Ja, który stoję przed wami, jestem tym wszystkim, co wymieniłem. Jestem wichrem, wojną, potopem, piorunem, klęską głodu albo zarazy, trzęsieniem ziemi" (De somniis II 18)4. To starożytna wersja dzisiejszego argumentu, że odpoczynek jest luksusem, na który nie stać ludzi żyjących w niebezpiecznych czasach. Że szabat był instytucją widoczną także poza Judeą, pokazuje epizod z Antiochii z początku wojny żydowskiej: tamtejszy renegat wymusił na Żydach pracę siódmego dnia tak skutecznie, że „nie tylko w Antiochii zniesiono cotygodniowy dzień odpoczynku, lecz przykład stamtąd rozszedł się na pewien czas także na inne miasta" (Bellum VII 3,3)5.

Kpina jako świadek mimowolny

Wrogość jest tu świadkiem cenniejszym od sympatii, bo nikt nie wyszydza praktyki, o której jego czytelnik nigdy nie słyszał. Najlepiej widać to u Apiona, aleksandryjskiego gramatyka z I wieku, który ukuł etymologię obliczoną na ośmieszenie: Żydzi po sześciu dniach marszu z Egiptu mieli dostać guzów w pachwinie i dlatego siódmego dnia odpoczęli, a dzień nazwali sabbaton, przechowując egipskie określenie tej choroby, sabbo. Józef Flawiusz odpiera to jako „bezczelność albo rażącą ignorancję" i dodaje rzecz filologicznie oczywistą: „między sabbo a sabbaton jest wielka różnica. Sabbaton w języku Żydów oznacza zaprzestanie wszelkiej pracy, natomiast sabbo u Egipcjan oznacza chorobę pachwiny" (Contra Apionem 2,17)6. Etymologię fabrykuje się tylko dla słowa, które publiczność zna i o którego pochodzenie ktoś mógłby zapytać.

Ten sam wektor odwraca się przy rzymskich satyrykach. Kpiny Seneki, Persjusza, Marcjalisa i Juwenalisa z „siódmej części życia straconej w bezczynności" omawiamy osobno, w artykule o antyjudaizmie II wieku, gdzie służą za miarę wrogości. Tutaj liczy się ich druga, mimowolna funkcja: żart wymaga wspólnej wiedzy autora i czytelnika, więc dowodzi, że publiczność w stolicy wiedziała, czym jest siódmy dzień. Wiedza ta sięgała szczegółów. Ponieważ Żydzi na tyle powszechnie zakładali w szabat odświętną szatę, że stało się to znakiem rozpoznawczym, poganie żartowali między sobą: „Jak długo chcesz żyć?", na co odpowiedź brzmiała: „Tak długo jak koszula Żyda, którą nosi się w szabat!"7. Dowcip o oszczędności działa wyłącznie u słuchacza, który wie, że taka koszula bywa wkładana raz na siedem dni.

Poganie, którzy zaczęli święcić

Od rozpoznawania do naśladowania droga okazała się krótsza, niż zwykle się zakłada. W hellenistycznym Egipcie imię Szabbetaj nadawano żydowskim dzieciom urodzonym w szabat, a w epoce rzymskiej jego zniekształcona forma, Sambation, pojawia się u Egipcjan. Tcherikover tłumaczy to wprost: szabat zrobił na nie-Żydach takie wrażenie, że wielu z nich „przyjęło jego zachowywanie, nie stając się Żydami". Uczciwość każe dodać, że datowanie zjawiska jest sporne: Porten widzi nieżydowskich nosicieli tego imienia już w V wieku przed Chr., Tcherikover umieszcza je dopiero w epoce rzymskiej8.

Nowy Testament zastaje ten proces w pełnym biegu. Eduard Lohse podsumowuje: „Poza kręgiem gmin żydowskich, które wszędzie w diasporze święciły szabat Bogu Izraela, także wielu bojących się Boga i prozelitów zachowywało szabat jako dzień odpoczynku"9. Nieobrzezani poganie siedzieli więc w synagogach diaspory w sobotę, zanim ktokolwiek zaniósł tam imię Jezusa. Apostoł wchodzący w szabat do synagogi w Antiochii Pizydyjskiej czy w Tesalonice nie wprowadzał obcego obyczaju do pogańskiego audytorium, lecz zastawał audytorium już w nim osadzone.

Tradycja rabiniczna, a więc opowieść budująca, nie kronika, dodaje scenę z rzymskim Antoninusem, który poczęstowany w szabat zimnymi potrawami uznał je za smaczniejsze niż gorące dania z dnia powszedniego i zapytał o przyprawę. „Brakuje im szabatu", odpowiedział rabbi Juda. „Czy ty rzeczywiście masz szabat?", zdumiał się Rzymianin10. Anegdota niczego nie dowodzi, ale pokazuje, jaką reakcję poganina Żydzi uważali za prawdopodobną: nie niezrozumienie, lecz zazdrość.

Filon tłumaczy Grekom, czy Bóg się męczy

Skoro szabat był w świecie greckim obecny, musiał się doczekać wykładni po grecku. Podjął się jej Filon z Aleksandrii, odpowiadając na pytanie, które postawi każdy filozof słyszący, że Bóg siódmego dnia odpoczął: czy to znaczy, że się zmęczył? Filon odcina taką możliwość dwoma ruchami. Najpierw przesuwa samo pojęcie odpoczynku: „odpoczynek Boga jest działaniem w zupełnej swobodzie, bez trudu i bez cierpienia", a zatem „odpoczynek w pełnym sensie należy do Boga i tylko do Niego" (De cherubim 87–90)11. Potem sięga po gramatykę: Mojżesz napisał, że Bóg „sprawił, że ustało", a nie „odpoczął", bo Bóg nigdy nie przerywa działania, przestał jedynie kształtować to, co śmiertelne (Legum allegoriae 1,16)12.

Argument jest własnością Filona, nie Pisma, i żadna teza się tu na nim nie opiera; wraca on zresztą w tle sporu o J 5,17, który omawiamy osobno. Liczy się sam fakt, że taki wykład powstał: filozoficzna obrona siódmego dnia pisana po grecku zakłada czytelnika zainteresowanego, a nie obojętnego.

Dwa tygodnie w jednym imperium

Trzeba przy tym odróżnić dwa porządki, które w I wieku istniały obok siebie. Tydzień siedmiodniowy jest jednostką osobliwą, bo niezależną od miesiąca i od zjawisk przyrody, a „w całym przedhellenistycznym starożytnym Wschodzie nie da się go nigdzie wyraźnie dostrzec poza Hebrajczykami"13. Obok niego wyrósł w epoce hellenistycznej tydzień planetarny, różniący się od biblijnego pięcioma cechami14: doba zaczyna się o północy, nie wieczorem; pierwszym dniem tygodnia jest sobota, dzień Saturna, a nie dzień po szabacie; czczona jest niedziela, a nie dzień przykazania; dni mają imiona bóstw zamiast numerów; i wreszcie, co w tym zestawieniu najważniejsze, każda godzina, tak jak każdy dzień, ma planetarnego władcę uznawanego za boga. Że w tym spotkaniu Rzym dał dniom nazwy, a Hebrajczycy sam cykl i sposób liczenia, pokazujemy w artykule o ciągłości kalendarza.

Rywalizacja obu porządków ma datowany ślad. Astrolog Wettiusz Walens w Anthology, dziele powstałym między 154 a 174 r., wylicza już nowy porządek: „A taki jest porządek gwiazd planetarnych w odniesieniu do dni tygodnia: Słońce, Księżyc, Mars, Merkury, Jowisz, Wenus, Saturn"15. Dzień Słońca wysunął się przed dawniej pierwszy dzień Saturna, i to zanim jeszcze cesarze zaczęli ten awans firmować. Materialny ślad tej pobożności leży w portowej Ostii: w mitreum Siedmiu Bram mozaika siedmiu wrót pokrywa próg sanktuarium, a uwagę przyciąga duża brama środkowa, flankowana po trzy mniejsze z każdej strony. Ponieważ wewnątrz, na ławach, czeka siedem planet, badacze odczytują środkowe wrota jako „drzwi" Słońca, którymi wchodzi wtajemniczany16. O pokrewnym mitreum Siedmiu Sfer, leżącym w tym samym mieście, piszemy w artykule o kulcie słońca.

Krajobraz religijny, w który wchodziła Ewangelia, nie był więc pustką, lecz konkurencją: świat miał już siedmiodniowy rytm, dwa różne uzasadnienia dla niego i gotową alternatywę dla siódmego dnia, zanim ktokolwiek w Kościele o tej alternatywie pomyślał.

Znajomość to jeszcze nie posłuszeństwo

Zbierzmy świadków. Rzymscy dowódcy planowali wokół szabatu prace oblężnicze, namiestnicy prowincji ustalali z jego powodu zasady poboru, gramatyk zmyślał jego etymologię, uliczny żart znał nawet szczegół odświętnej koszuli. Filozof aleksandryjski tłumaczył go po grecku, Egipcjanie nadawali dzieciom imię od jego nazwy i święcili go, nie przechodząc na judaizm, a w synagogach diaspory siedzieli w sobotę nieobrzezani bojący się Boga. Trudno o obyczaj gorzej pasujący do etykiety „nieznanego i niezrozumiałego dla pogan".

Wniosek jest ograniczony i właśnie dlatego mocny. Znajomość nie oznacza posłuszeństwa: świat znał szabat i w większości go nie zachowywał, a znaczna część tego, co o nim mówiono, była kpiną albo oszczerstwem. Ale teza, że szabat trzeba było porzucić, bo stanowił barierę kulturową dla misji wśród pogan, nie ma w źródłach oparcia. Gdy dwa pokolenia po apostołach zaczęto od siódmego dnia odchodzić, nie działo się to dlatego, że poganie go nie rozumieli. Powody były inne, polityczne i teologiczne, i opisujemy je osobno, w artykułach o antyjudaizmie II wieku i o kulcie słońca. Świat, do którego posłano uczniów „aż po krańce ziemi" (Dz 1,8), wiedział, czym jest szabat.

Przypisy

  1. Sakae Kubo, „The Sabbath in the Intertestamental Period", w: Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, rozdz. 3. ↩
  2. Tamże. ↩
  3. Tamże. ↩
  4. Tamże. ↩
  5. Tamże. ↩
  6. Tamże. ↩
  7. Robert M. Johnston, „The Rabbinic Sabbath", w: tamże, rozdz. 4. ↩
  8. Tcherikover i Porten, cytowani w: Kubo, „The Sabbath in the Intertestamental Period". ↩
  9. Eduard Lohse, cytowany w: Walter F. Specht, „The Sabbath in the New Testament", w: Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, rozdz. 5. ↩
  10. Johnston, „The Rabbinic Sabbath". ↩
  11. Filon z Aleksandrii, cytowany w: George H. Guthrie, komentarz do Listu do Hebrajczyków, w: G. K. Beale, D. A. Carson (red.), Commentary on the New Testament Use of the Old Testament. ↩
  12. Tamże. ↩
  13. S. Douglas Waterhouse, „The Planetary Week in the Roman West", aneks A, w: Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History. ↩
  14. Tamże. ↩
  15. Wettiusz Walens, Anthology, cytowany w: Samuele Bacchiocchi, „The Rise of Sunday Observance in Early Christianity", w: Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, rozdz. 7. ↩
  16. Waterhouse, „The Planetary Week in the Roman West". ↩

Bibliografia

← Kategoria: HistoriaWszystkie artykułyMam pytanie →