Znamię bestii i pieczęć Boga, czyli komu właściwie ufasz
Znamię bestii i pieczęć Boga to nie chip ani tatuaż, lecz dwie relacje i jedno pytanie: komu ufasz? Spojrzenie w duchu Morrisa Vendena, który całe życie grał na jednej strunie, Jezus.
Morris Venden znany był z głoszenia usprawiedliwienia z wiary. Mawiał o sobie, że przez całe życie gra na jednej strunie, a tą struną jest Jezus. Jakikolwiek temat brał na warsztat, prędzej czy później sprowadzał go do jednego pytania: przyjacielu, czy ty masz żywą, codzienną przyjaźń z Jezusem? Nie „czy chodzisz do kościoła", nie „czy się starasz", nie „czy już ci dobrze wychodzi". Tylko to jedno: czy znasz Go osobiście, dziś, dziś rano?
Weźmy więc temat, na którego sam dźwięk niejednemu podnosi się ciśnienie, znamię bestii i pieczęć Boga, i zagrajmy go na tej jednej strunie. Zobaczysz, że brzmi zupełnie inaczej, niż się spodziewasz.
Najpierw odłóżmy strach
Pozwól, że zacznę od czegoś, co powinno ci zdjąć kamień z serca. Wokół „znamienia bestii" narosło tyle sensacji, że samo to wyrażenie brzmi groźnie: widziano w nim kody kreskowe, czipy, karty, szczepionki. A tymczasem Księga Objawienia w tym miejscu nie straszy. Ona zaprasza. W samym środku wizji o ostatnim konflikcie pada wezwanie nazwane „ewangelią wieczną", czyli dobrą nowiną (Ap 14,6). Jeśli więc czytasz o znamieniu i robi ci się ciężko na duszy, to znak, że gdzieś po drodze zgubiłeś melodię. Bóg nie próbuje cię nastraszyć, tylko powiedzieć ci, że bardzo chce cię mieć przy sobie.
I jeszcze jedno, od razu, żeby było jasne: nikt dzisiaj nie ma znamienia bestii. Nikt. Objawienie umieszcza je w przyszłości, w chwili jawnego, wymuszonego wyboru, gdy nie będzie można „kupować ani sprzedawać" bez tego znaku (Ap 13,16–17). To nie jest naklejka, którą wolno przylepiać sąsiadowi za to, że chodzi do kościoła w niedzielę. Odłóż więc strach na bok. Mam ci do opowiedzenia coś znacznie lepszego.
Dwa znaki, czyli dwie miłości
Objawienie pokazuje ludzkość podzieloną na dwie grupy. Jedni mają „pieczęć Boga żywego" na czołach (Ap 7,2–3), gdzie indziej opisaną jako imię Ojca wypisane na czole (Ap 14,1). Drudzy przyjmują znamię bestii „na czoło albo na rękę" (Ap 13,16). I teraz uważaj, bo czoło i ręka to nie są miejsca na pieczątkę. W Biblii czoło oznacza to, co myślisz i kochasz, a ręka, to, co robisz. Innymi słowy: chodzi o twoje serce i o twoje życie. O to, kto cię naprawdę ma.
Widzisz więc, że to nie jest spór o technologię. Pytanie czasów końca nie brzmi „jaki przedmiot dostaniesz na rękę?", lecz „komu ufasz?". A to rozstrzygamy już dziś, po cichu, każdego ranka, na długo zanim ktokolwiek każe nam wybierać na głos.
Pieczęć to nie medal za grzeczność
I tu dochodzimy do sedna, które Venden powtarzałby do skutku. Wielu ludzi wyobraża sobie pieczęć Bożą jak medal za pilność: bądź wystarczająco dobry, nie potknij się ani razu, a Bóg w końcu przybije ci swoją pieczątkę. Otóż nie. Pieczęć w starożytności nie była nagrodą, była znakiem własności. Pieczęć króla mówiła: „to jest moje". Pieczęć Boga mówi dokładnie to samo: „ten człowiek należy do mnie". Nie „ten się postarał", tylko „ten jest mój"1.
To jak obrączka na palcu. Obrączka nie tworzy małżeństwa i nie jest zapłatą za bycie dobrym mężem. Ona po prostu mówi światu: jestem zajęty, należę do kogoś, kocham i jestem kochany. A teraz powiem ci, na czym polega cała tajemnica. Zachowanie jest jak wagonik doczepiony do lokomotywy. Lokomotywą jest relacja z Jezusem, a dobre życie tylko jedzie sobie za nią. Kto próbuje pchać wagonik bez lokomotywy, zmęczy się i donikąd nie dojedzie. A kto ma lokomotywę, ten nie zastanawia się nawet, jak ruszyć wagonik, on po prostu rusza.
A teraz popatrz, gdzie w to wszystko wchodzi szabat. Bóg sam, dawno temu, nazwał siódmy dzień swoim znakiem: „dałem im moje szabaty, aby były znakiem między mną a nimi, aby wiedzieli, że Ja, Pan, ich uświęcam" (Ez 20,12). Przeczytaj te ostatnie słowa jeszcze raz, powoli. Nie „aby wiedzieli, że sami się uświęcają". Tylko „że Ja, Pan, ich uświęcam". Zestawienie tego zdania z Dekalogiem daje rzecz zaskakującą: w Wj 20,8 Bóg każe ludowi uświęcać szabat, a w Ez 20,12 szabat przypomina ludowi, że to Bóg go uświęcił2. Kierunek się odwraca. Szabat to dzień, w którym przestajesz pracować i pozwalasz Bogu być Bogiem. To cotygodniowe wyznanie: nie zbawiam się sam, odpoczywam w tym, co On zrobił. Czujesz, jak pięknie to do siebie pasuje? Pieczęć mówi „jesteś mój", a szabat mówi „to Ja cię uświęcam". To ta sama nuta. Szabat jest po prostu ewangelią zamkniętą w jednym dniu.
Znamię to zaufanie obrócone w złą stronę
Skoro pieczęć Boża znaczy „ufam Stwórcy i należę do Niego", to czym jest znamię bestii? Odpowiedź brzmi: tym samym, tylko odwróconym3. To zaufanie złożone tam, gdzie nie powinno, posłuszeństwo oddane ludzkiej władzy, która siada na miejscu Boga. Już prorok Daniel zapowiedział kogoś takiego, kto „będzie zamyślał zmienić czasy i Prawo" (Dn 7,25), kto sięgnie po Boże przykazania i spróbuje przerobić je pod siebie.
Ale uwaga, i tu znów zupełnie po Vendenowsku, bez paniki i bez wytykania palcem. Miliony chrześcijan kochają Jezusa całym sercem i święcą niedzielę w najlepszej wierze, nigdy nie usłyszawszy spokojnie wyłożonego biblijnego świadectwa o szabacie. Bóg „puszcza płazem czasy niewiedzy" (Dz 17,30). On patrzy na serce. Znamię bestii nie dotyczy tego, czego ktoś jeszcze nie poznał. Ono dotyczy chwili, w której wybór stanie się jasny, świadomy i wymuszony, a człowiek będzie musiał powiedzieć: posłucham Boga czy człowieka? I znowu, zauważ, to nie jest pytanie o kalendarz. To pytanie o to, kogo kochasz bardziej.
Sprawa to nie dzień, sprawa to Osoba
Gdyby spór czasów końca dotyczył tylko kratki w kalendarzu, byłby dość jałowy. Ale on nie dotyczy dnia. On dotyczy Osoby. Najobszerniejsze studium szabatu w Objawieniu kończy się zdaniem wartym zapamiętania: ostatecznie pytanie o szabat nigdy nie jest pytaniem o sam szabat, lecz o Pana szabatu4. Szabat jest ważny nie dlatego, że sobota jest magiczna, lecz dlatego, że to dzień Kogoś. To Jego dzień, znak tego, że On nas stworzył i On nas odkupił. Kiedy kogoś kochasz, czas spędzony razem nie jest ciężarem ani regulaminem. Jest przywilejem. Mąż, który pamięta o rocznicy, nie „wypełnia przepisu". On po prostu kocha i nie wyobraża sobie, że mogłoby być inaczej.
I dlatego sekret przygotowania na czasy końca jest tak prosty, że aż trudno w to uwierzyć. Nie przygotujesz się przez zaciśnięcie zębów, gromadzenie zapasów ani liczenie dat. Przygotujesz się tak, jak przeżywa się każdy zwykły dzień jako chrześcijanin: poznając Jezusa. Ci, których Objawienie nazywa opieczętowanymi, to nie są bezbłędni nadludzie. To ludzie, którzy tak przywykli ufać Jezusowi, że gdy przychodzi próba, decyzja jest już dawno podjęta, podejmowali ją po cichu każdego dnia, w tysiącu drobnych chwil przyjaźni z Nim.
Objawienie opisuje ich dwoma rysami naraz: „strzegą przykazań Bożych i wiary Jezusa" (Ap 14,12). Jedno i drugie, razem. Nie samo posłuszeństwo bez Jezusa, bo to legalizm, który nikogo jeszcze nie zbawił. I nie sam Jezus bez posłuszeństwa, bo miłość, która o nic nie dba, nie jest miłością. Prawdziwa przyjaźń rodzi wierność tak naturalnie, jak dobre drzewo rodzi owoc. Nigdy na odwrót.
Konkluzja
O co więc chodzi ze znamieniem i pieczęcią? O dwie relacje i jedno pytanie: czyj jesteś? Pieczęć Boża to znak, że należysz do Stwórcy i odpoczywasz w tym, co On dla ciebie zrobił, a jej cotygodniowym wyrazem jest szabat, dzień, o którym Bóg powiedział: „znak między mną a wami" (Ez 20,12). Znamię bestii to ta sama lojalność oddana w złe ręce. Nikt go dziś nie nosi i nikomu nie wolno nim straszyć. Proroctwo nie zostało ci dane, żebyś się bał, lecz żebyś wiedział, że pewnego dnia zostaniesz zaproszony do wyboru, i mógł go dokonać już teraz. Nie ze strachu. Z miłości. Bo Ten, który prosi o twoją wierność, to Ten sam, który „nas umiłował i obmył z grzechów naszych krwią swoją" (Ap 1,5). Jeśli dziś jesteś Jego, to sprawa, która naprawdę się liczy, jest już rozstrzygnięta. A reszta, jak mawiał Venden, to już tylko granie na tej jednej strunie.
Przypisy
- Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 7 „Rediscovering the Sabbath", gdzie szabat nazwany jest „pieczęcią Bożej własności". ↩
- Laurentiu G. Ionescu, Gerhard Pfandl, „The Sabbath in the Prophets", w: Daniel K. Bediako, Ekkehardt Mueller (red.), The Sabbath in the Old Testament and the Intertestamental Period, rozdz. 6. ↩
- Larry L. Lichtenwalter, „The Seventh-day Sabbath and Sabbath Theology in the Book of Revelation", w: Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology, rozdz. 9. Autor czyta znamię jako parodię pieczęci, zrytualizowany znak lojalności wobec władzy zajmującej miejsce Stwórcy. ↩
- Tamże, rozdz. 9. ↩
Bibliografia
- Larry L. Lichtenwalter, „The Seventh-day Sabbath and Sabbath Theology in the Book of Revelation: Creation, Covenant, Sign", w: Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology, rozdz. 9 (znamię jako parodia szabatu i zrytualizowany znak lojalności; klamra: „pytanie o szabat nigdy nie jest pytaniem o sam szabat, lecz o Pana szabatu")
- Laurentiu G. Ionescu, Gerhard Pfandl, „The Sabbath in the Prophets", w: Daniel K. Bediako, Ekkehardt Mueller (red.), The Sabbath in the Old Testament and the Intertestamental Period, rozdz. 6, s. 151 (odwrócenie kierunku między Wj 20,8 a Ez 20,12)
- Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 7 „Rediscovering the Sabbath", s. 281 (szabat jako „pieczęć Bożej własności")
- Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath (szabat jako pieczęć przymierza wybrana przez Boga na sprawdzian wierności, na tle Jr 17)
- Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, s. 361 (korekta wczesnego stanowiska o znamieniu)