Dlaczego szabatu trzeba było zakazywać? Cena wierności przez wieki
Antioch, Hadrian, Jan Chryzostom, inkwizycja w Douai, sobór w Bergen, edykty w Norwegii i synod w Indiach: łańcuch zakazów wymierzonych w sobotę, który mimowolnie dowodzi, że szabat wciąż był żywy.
Najczęstszy argument przeciw sobocie brzmi tak: gdyby siódmy dzień naprawdę obowiązywał chrześcijan, historia nie porzuciłaby go tak gładko. Sobota po prostu obumarła, a Kościół poszedł dalej. Jest w tym rozumowaniu jedna rysa i widać ją dopiero wtedy, gdy zacznie się liczyć dekrety. Martwej praktyki nikt nie zakazuje. Nie zwołuje się w jej sprawie soborów, nie pisze królewskich listów, nie nakłada grzywien i nie stawia ludzi przed trybunałem. A robiono to wszystko, przez blisko dwa tysiące lat.
Zanim pojawił się Kościół
Łańcuch zaczyna się przed chrześcijaństwem. W II wieku przed Chrystusem Antioch IV Epifanes uczynił z zakazu szabatu narzędzie przymusowej asymilacji. Wydał rozkaz, „aby wszyscy byli jednym ludem i aby każdy porzucił swoje obyczaje", a Pierwsza Księga Machabejska podsumowuje skutek jednym zdaniem: święta Izraela „obróciły się w żałobę, jej szabaty w pośmiewisko" (1 Mch 1,39–43). Ludzie ginęli, bo nie chcieli tego dnia złamać. Szerzej opowiada o tym nasz artykuł o okresie międzytestamentalnym.
Rzym powtórzył ten ruch trzy stulecia później. Po klęsce powstania Bar-Kochby cesarz Hadrian zdelegalizował praktykowanie religii żydowskiej, a w szczególności zachowywanie szabatu1. Warto zauważyć, co się tu właściwie stało. Dzień odpoczynku był na tyle rozpoznawalny i na tyle trwały, że cesarstwo uznało go za punkt, w który trzeba uderzyć osobno.
Kaznodzieja przeciw własnym wiernym
Antiochia, lata 386 i 387. Jan Chryzostom, jeden z największych mówców starożytnego Kościoła, wygłasza osiem kazań, których adresatem nie są ani poganie, ani Żydzi, lecz jego właśni parafianie. Zarzuca im, że świętują razem z Żydami i chodzą do synagogi. Pawła z Listu do Galatów odczytuje jako wzywającego, by „gardzić szabatem", a w jednym z kazań posuwa się do formuły przypominającej przysięgę: bierze niebo i ziemię na świadków, że jeśli ktokolwiek z jego kościoła „ma udział w szabacie albo zachowuje jakikolwiek inny żydowski rytuał, wielki czy mały", on sam jest niewinny jego krwi2.
Zatrzymajmy się tu na chwilę. Kazań o takiej temperaturze nie wygłasza się przeciw praktyce, której nie ma. Historyk Robert Wilken dorzuca spostrzeżenie jeszcze mocniejsze: to nie Żydzi zabiegali wtedy o chrześcijan, lecz chrześcijanie sami szukali drogi do synagogi3. Retoryka Chryzostoma nie tyle opisuje rzeczywistość, ile próbuje ją dopiero stworzyć.
Rzym, Douai i inne ogniwa
Około roku 600 papież Grzegorz Wielki pisał, że ludzie „przewrotnego ducha" rozsiewają naukę, jakoby w szabat należało przerwać wszelką pracę, i pytał, kim są ci ludzie, jeśli nie „kaznodziejami antychrysta"4. Rzecz działa się w samym Rzymie. W 1420 roku w Douai w północnej Francji inkwizycja osądziła kilkanaście osób, a wśród zarzutów znalazło się „zachowywanie soboty jako swojego szabatu". Kaznodzieja tej grupy, Bertoul Thurin, i ksiądz Hennequin z Langle zapłacili za to życiem5. Obie sceny szerzej opowiada nasz artykuł o zachowujących sobotę w dziejach Kościoła. Tutaj są tylko ogniwami łańcucha.
Skandynawia: sobota, która wymagała królewskich listów
Najmniej znany odcinek tej historii leży daleko na północy. W 1435 roku biskup Aslak Bolt zwołał w Bergen synod prowincjonalny w jednym konkretnym celu: żeby położyć kres „święceniu soboty", praktykowanemu, jak sam przyznał, „w wielu miejscach tego kraju". Rok później to samo zrobiono w Oslo. Oba zgromadzenia zakazały powstrzymywania się od pracy w sobotę6.
Reformacja niczego tu nie zamknęła. W 1544 roku Christopher Huitfeldt, pan Bergen, Stavanger i Vardø, wydał edykt, w którym stwierdza, że „niektórzy z was, zwłaszcza w Aardal w Sogn, wbrew ostrzeżeniu danemu wam w zeszłym roku, święcą sobotę", i nakłada za to karę dziesięciu marek. Dziesięć lat później król Szwecji Gustaw I Waza, ten sam, który wprowadził w swoich krajach luteranizm, pisał do poddanych w Finlandii, usilnie żądając, by natychmiast porzucili „taki błąd"7.
Policzmy, gdzie jesteśmy. To luterańska już Skandynawia, sto lat po Bergen, tysiące kilometrów od Rzymu i od jakiejkolwiek żydowskiej gminy. A sobota wciąż wymaga edyktów i królewskich listów. Duński biskup Bang miał na to wyjaśnienie zaskakująco proste. Sądził, że odrodzenie szabatu w krajach nordyckich mogło wziąć się ze sformułowania dwóch pierwszych tamtejszych katechizmów. W jednym czwarte przykazanie brzmiało: „Pamiętaj, abyś dzień siódmy święcił", w drugim: „Nie zapominaj święcić dnia siódmego". Ludzie po prostu przeczytali to, co było napisane8.
Indie: synod, który przesunął dobę
Drugi nieopowiedziany u nas wątek prowadzi na Wybrzeże Malabarskie. Tamtejsi chrześcijanie żyli przez tysiąc lat poza zasięgiem Rzymu, a kiedy Portugalczycy podporządkowali ich sobie na synodzie w Diamper w 1599 roku, dekrety zeszły do zdumiewających szczegółów. Uznano między innymi, że źle robią, licząc święta „od wieczora do wieczora". Odtąd miały być liczone „od północy do północy", w zgodzie ze zwyczajem „świętej Matki Kościoła". Trzeba przy tym uczciwie zaznaczyć, że nie znamy dowodów na święcenie soboty przez Kościół Malabaru przed przybyciem Portugalczyków9. Zostaje jednak fakt mniejszy, lecz wymowny: biblijna rachuba doby, ta z pierwszej karty Księgi Rodzaju i z Kpł 23,32, była tam żywa jeszcze pod koniec XVI wieku i trzeba ją było znieść uchwałą synodu.
Siedemdziesiąt lat później w portugalskiej Goa francuski podróżnik C. Dellon trafił do lochów inkwizycji. Po wyjściu opisał, co widział. Wśród oskarżeń powtarzało się „uczestniczenie w żydowskim szabacie", stawiane „Nowym Chrześcijanom", czyli potomkom przymusowo nawróconych Żydów. Najbardziej porusza jeden szczegół, który tom Stranda relacjonuje tak: gdy inkwizytorzy zażądali od Dellona nazwisk jego oskarżycieli, mógł wskazać wyłącznie swoich współbraci, bo tylko oni wiedzieli o jego święceniu szabatu, i wiedzieli dlatego, że święcili go razem z nim10.
Przymus działał w obie strony
Byłoby nieuczciwie zbudować z tego obraz jednostronny. Odnotowana jest tam też rzecz, która się w prostym schemacie „Rzym przeciw sabatarianom" nie mieści. W Norwegii początku XVI wieku istniały dwa rodzaje święcenia soboty: jeden zakazany przez Kościół katolicki i drugi, w którym to katoliccy księża nakazywali ludowi święcić sobotę na wzór niedzieli, pod karą grzywny na rzecz biskupa. Od razu dodane jest zastrzeżenie, że dokument, który to opisuje, zachował się we fragmentach i jest niejasny, więc pewności co do szczegółów nie ma11. Zostaje jednak sam rdzeń: gdzieś w Norwegii katoliccy duchowni nakazywali sobotę pod groźbą kary.
Przymus w sprawie dnia świętego nie był zresztą wynalazkiem wymierzonym wyłącznie w sobotę. Grzegorz z Tours skrupulatnie zbierał w VI wieku opowieści o cudownych karach za pracę w niedzielę. Gospodarzowi, który zaczął orać, dłonie przywarły do pługa. Kobiecie, która piekła chleb w sobotę po zachodzie słońca, uschły ręce. Człowiekowi z Bourges, który chciał ogrodzić pole, dłonie wykrzywiły się na zawsze. Kwituje się to jednym zdaniem: właśnie takimi opowieściami wpajano prostym ludziom świętość niedzieli12.
Co z tego wynika
Nie róbmy z tego martyrologii. Ci ludzie nie mieli racji dlatego, że cierpieli. Cierpienie nie jest argumentem, dokładnie tak samo jak nie jest nim dekret. Siła ich świadectwa leży gdzie indziej: w tym, co wyczytali w Biblii, a to każdy może sprawdzić sam, bez pośrednictwa historii.
Zostaje natomiast lekcja o samym przymusie i jest ona uczciwie obosieczna. Wypowiedziano ją nie przy prześladowcach szabatu, lecz przy Nehemiaszu, który kazał zamknąć bramy Jerozolimy siłą, żeby obronić siódmy dzień13. Wyliczone są trzy zagrożenia. Środek raz użyty tworzy precedens i zwykle zostaje na stałe. Kto nie dał się przekonać, ten pod naciskiem ustawy najwyżej zamilknie, a pod pozorem zgody będzie kipiał niechęcią. I najważniejsze: szlachetność sprawy nie nadaje prawomocności środkom. Jeśli dobra sprawa usprawiedliwia wątpliwy środek, po ten sam środek sięgną prędzej czy później sprawy dużo gorsze.
Dlatego wniosek z tego łańcucha dat nie brzmi „my kontra oni". Brzmi tak: dzień, który przez dwa tysiące lat trzeba było znosić dekretem, grzywną i wyrokiem, nie był martwym przepisem. Był żywym przekonaniem zwykłych ludzi, rybaków z Sogn, chrześcijan Malabaru, kaznodziei z Douai, którzy sięgnęli po Pismo i przeczytali w nim to, co jest napisane. A tam, gdzie w sprawach sumienia sięgano po przymus, przegrywała zawsze ta sama strona, i nie była nią ani sobota, ani niedziela, lecz wolność sumienia.
Przypisy
- Samuele Bacchiocchi, From Sabbath to Sunday, rozdz. 6 „Rome and the Origin of Sunday". ↩
- Jan Chryzostom, osiem kazań przeciw judaizantom, Antiochia 386–387; omówienie za: Sigve K. Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 16. ↩
- Robert L. Wilken, John Chrysostom and the Jews; cytat za: Tonstad, rozdz. 16. ↩
- Grzegorz Wielki, list o „kaznodziejach antychrysta"; za: Daniel Augsburger, „The Sabbath and Lord's Day During the Middle Ages", w: Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, rozdz. 10. ↩
- Tamże, rozdz. 10. ↩
- Kenneth A. Strand, „Sabbath and Sunday in the Reformation Era", w: tymże tomie, rozdz. 11; por. Augsburger, rozdz. 10, o synodzie zwołanym przez biskupa Aslaka Bolta w 1435 roku. ↩
- Strand, „Sabbath and Sunday in the Reformation Era", rozdz. 11. ↩
- Przypuszczenie duńskiego biskupa Banga o brzmieniu dwóch pierwszych katechizmów nordyckich; za: Augsburger, „The Sabbath and Lord's Day During the Middle Ages", rozdz. 10. ↩
- Werner Vyhmeister, „The Sabbath in Asia", w: Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, rozdz. 8. ↩
- Relacja C. Dellona z więzienia inkwizycji w Goa, ok. 1673; za: Vyhmeister, rozdz. 8. ↩
- Strand, „Sabbath and Sunday in the Reformation Era", rozdz. 11. ↩
- Augsburger, „The Sabbath and Lord's Day During the Middle Ages", rozdz. 10, gdzie zebrane są opowieści Grzegorza z Tours o cudownych karach za pracę w niedzielę. ↩
- Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 10, przy Ne 13. ↩
Bibliografia
- Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, numery stron drukowanych:
- Daniel Augsburger, „The Sabbath and Lord's Day During the Middle Ages" (rozdz. 10): Grzegorz Wielki i „kaznodzieje antychrysta" s. 194, cudowne kary za pracę w niedzielę według Grzegorza z Tours s. 198–199, proces w Douai 1420 oraz sobór w Bergen zwołany przez biskupa Aslaka Bolta w 1435 s. 209, biskup Bang o brzmieniu dwóch pierwszych katechizmów nordyckich s. 209–210
- Kenneth A. Strand, „Sabbath and Sunday in the Reformation Era" (rozdz. 11): sobory w Bergen i Oslo oraz dwa rodzaje święcenia soboty w Norwegii, w tym nakaz katolickich księży pod karą grzywny, s. 224; edykt Christophera Huitfeldta z 1544 i list Gustawa I Wazy do Finlandii z 1554, s. 225
- Werner Vyhmeister, „The Sabbath in Asia" (rozdz. 8): synod w Diamper 1599 i przejście z rachuby „od wieczora do wieczora" na „od północy do północy" s. 161; relacja C. Dellona z więzienia inkwizycji w Goa około 1673 s. 161–162
- Sigve K. Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day: kazania Jana Chryzostoma w Antiochii oraz uwaga Roberta Wilkena, linie 3584–3612 pliku; trzy zagrożenia płynące z użycia przymusu w dobrej sprawie, przy Ne 13, linia 2176
- Samuele Bacchiocchi, From Sabbath to Sunday, s. 167: Hadrian zakazuje praktykowania religii żydowskiej, a szczególnie zachowywania szabatu