Po co Bogu dzień odpoczynku? Szabat a zdrowie i równowaga życia
Szabat to nie tylko kwestia teologii, to wpisany w stworzenie rytm, który chroni ciało, psychikę i ducha. Co tracimy, żyjąc bez dnia odpoczynku?
Wszechmocny Bóg nie męczy się, a jednak siódmego dnia stworzenia „odpoczął". Po co? I po co kazał odpoczywać nam, skoro mamy lodówki pełne jedzenia, pralki, samochody i tyle „oszczędzonego" czasu, ile nie miało żadne pokolenie przed nami? Paradoks naszych czasów polega na tym, że im więcej mamy urządzeń oszczędzających czas, tym bardziej jesteśmy zmęczeni. Może właśnie dlatego warto zapytać, co Stwórca wiedział o człowieku, gdy wbudował w jego tydzień dzień odpoczynku.
Odpoczynek, który nie wziął się ze zmęczenia
Zacznijmy od samego Boga. Księga Rodzaju mówi, że siódmego dnia Bóg „odpoczął od wszelkiego dzieła, które uczynił" (Rdz 2,2). Hebrajski czasownik szawat znaczy przede wszystkim „przestał", „zakończył", nie „padł ze zmęczenia". Bóg nie odpoczywał, bo musiał. Odpoczął, bo chciał, zatrzymał się, by cieszyć się tym, co „bardzo dobre", i by spędzić ten dzień ze świeżo stworzonym człowiekiem. Pierwszy pełny dzień życia Adama i Ewy nie był dniem pracy, lecz dniem społeczności z Bogiem. To ustawia całą perspektywę: odpoczynek nie jest przerwą techniczną między okresami produktywności. Jest celem, do którego praca prowadzi.
I właśnie ten Boży odpoczynek stał się wzorem dla naszego: „gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię... a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień szabatu i poświęcił go" (Wj 20,11). Bóg dał nam dzień odpoczynku nie dlatego, że sam go potrzebował, lecz dlatego, że my go potrzebujemy bardziej, niż przypuszczamy.
Rytm wpisany w stworzenie
Zauważmy rzecz ciekawą: doba pochodzi od obrotu Ziemi, miesiąc od księżyca, rok od słońca, ale tydzień nie ma żadnego odpowiednika w przyrodzie. Siedmiodniowy cykl nie wynika z ruchu ciał niebieskich. Skąd się wziął? Biblia odpowiada: z tygodnia stworzenia, zwieńczonego szabatem. Bóg nadał ludzkiemu życiu rytm: sześć dni pracy, dzień odpoczynku, i ten rytm okazał się zdumiewająco trwały. Przetrwał imperia, rewolucje i zmiany kalendarzy. Człowiek może go ignorować, ale nie może go bezkarnie złamać, tak jak nie może bezkarnie ignorować rytmu snu i czuwania.
Współczesna kultura przeprowadza na sobie eksperyment życia bez tego rytmu. Diagnozy chrześcijańskich autorów piszących o odpoczynku układają się w jeden obraz1. Wayne Muller zaczyna swoją książkę zdaniem: „W nieustannym zabieganiu współczesnego życia zgubiliśmy rytm między pracą a odpoczynkiem". Pastor Mark Buchanan wyznaje, że zaczął święcić dzień odpoczynku „twardą drogą: albo to, albo śmierć"; im ciężej pracował, tym mniej osiągał. Weekend nie rozwiązuje problemu, bo, jak zauważa Marva Dawn, większość ludzi spędza go, „nadrabiając" wszystko to, czego nie zdążyli w tygodniu. Wolne od pracy nie znaczy jeszcze: odpoczęte.
Co daje szabat? Trzy poziomy dobrodziejstwa
Ciału szabat daje to, czego żaden „wolny weekend" nie gwarantuje: regularne, nienegocjowalne zatrzymanie. Bóg „każe nam wziąć pięćdziesiąt dwa dni wolnego w roku"2, chce, byśmy odpoczywali jedną siódmą naszego życia. To nie jest luksus dla tych, których na niego stać. To przykazanie, czyli ochrona. Barbara Brown Taylor nazwała szabat jedynym darem, który ludzie tak niechętnie przyjmują, że Bóg musiał uczynić go przykazaniem. Co więcej, przykazanie obejmuje także pracowników, cudzoziemców, a nawet zwierzęta (Wj 20,10), Bóg zadbał o odpoczynek dla wołu i osła na długo przed pierwszymi ustawami o czasie pracy.
Psychice szabat daje coś głębszego niż relaks: uwolnienie od przymusu bycia produktywnym. Przez sześć dni jesteśmy ocenieni według tego, co robimy. Siódmego dnia Bóg zaprasza nas, byśmy po prostu byli. Taylor pisze o swoim odkryciu dnia odpoczynku: „W niedziele nie czciłam zegara, dolara ani własnego superego. Czciłam Boga, któremu zaufałam, że przez jeden dzień poprowadzi świat bez mojej pomocy"3. W tym zdaniu jest cała psychologia szabatu: raz w tygodniu przyznajemy, że świat nie spoczywa na naszych barkach. Dla człowieka zestresowanego, zadłużonego i przepracowanego (a tak Richard Lowery opisuje stan współczesnych rodzin) to nie pobożny dodatek, lecz ratunek.
Duchowi szabat daje to, co najważniejsze: czas na więź. Szabat to „pełny dzień, w którym możemy odłożyć cały nasz stres i prawdziwie odpocząć w Jezusie"4, bo to On zaprosił: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie" (Mt 11,28). Izajasz nazywa szabat „rozkoszą" (Iz 58,13), hebrajskie słowo oznacza rozkosz wręcz królewską; stąd piękne żydowskie określenie szabatu jako „pałacu w czasie". Raz w tygodniu każdy, niezależnie od stanu konta, wchodzi do pałacu: ma czas na modlitwę bez zegarka, na Słowo bez pośpiechu, na wspólnotę, na rodzinę przy stole, na spacer wśród dzieł Stwórcy. Warto polecić zwłaszcza to ostatnie: kontakt z przyrodą w szabat „pomaga ukoić tydzień stresu", bo przyroda jest drugą księgą, w której Bóg pisze o swojej dobroci.
Czy to nie po prostu „higiena psychiczna"?
Ktoś powie: skoro chodzi o zdrowie i równowagę, wystarczy dowolny wolny dzień, po co akurat sobota i po co Bóg? To pytanie trzeba potraktować poważnie, bo zarzut jest celny, i to nie tylko wobec sceptyków. Amerykańska publicystka Judith Shulevitz, opisując powrót zainteresowania szabatem, zauważa, że dzisiejsze chrześcijańskie mówienie o dniu odpoczynku kładzie nacisk „raczej na korzyści psychologiczne dla jednostki niż na słuszność posłuszeństwa Bogu", aż dzień święty zaczyna funkcjonować jako narzędzie pracy nad sobą5. Świecka wersja szabatu wygląda podobnie: jest głównie „sposobem na wyleczenie się z uzależnienia od technologii", tyle że „ostatecznie nie odpowiadasz przed nikim poza sobą".
Redaktorzy tomu o szabacie w Nowym Testamencie, z którego pochodzi większość materiału tego artykułu, formułują to jeszcze ostrzej wobec własnego środowiska: jeśli szabat przestaje być skierowany ku Bogu, a staje się skierowany wyłącznie ku człowiekowi, to możemy w nim po prostu służyć samym sobie. Ta sama uwaga wraca u Jacques'a Doukhana w komentarzu do Księgi Rodzaju: błogosławieństwo szabatu zawiera „coś więcej niż mądrość nastawioną na nasze zdrowie, majątek czy równowagę ekologiczną", bo jest owocem relacji ze Stwórcą i uświadomieniem sobie, że „jedyna praca, która się liczy i trwa, jedyna praca, która nie jest marnością, to dzieło Bożej łaski i Jego dar dla nas".
Odpowiedź brzmi więc tak. Owszem, odpoczynek „kiedy się da" przegrywa z kalendarzem; tylko dzień nienaruszalny, bo święty, naprawdę się odbywa. Ale głębszy powód jest inny: szabat działa, bo nie jest terapią, jest spotkaniem. Muller trafnie zauważa, że potrafimy „pracować nad relaksem" równie zachłannie jak nad karierą, konsumujemy doświadczenia tak jak towary, i dlatego nawet urlop nas nie regeneruje. Szabat leczy właśnie dlatego, że nie jest jeszcze jednym projektem do zaliczenia. Jest dniem, w którym przestajemy zdobywać, a zaczynamy przyjmować. Jego dobroczynne skutki dla ciała i psychiki są realne, ale są skutkiem ubocznym czegoś większego: zaufania Temu, który „wie, jakim tworem jesteśmy" (Ps 103,14).
Shulevitz dorzuca przy tym obserwację, która zamyka sprawę od strony praktycznej: „Kiedy ludzie zaczynają czytać Księgę, zaczynają zachowywać szabat. A kiedy zachowują szabat, czytają Księgę"6. Dzień i Słowo trzymają się razem, i wtedy dopiero działają.
Warto zapamiętać jedno zdanie: „To nie tyle my zachowujemy szabat, ile szabat zachowuje nas!"7.
Konkluzja
Po co Bogu dzień odpoczynku? Bóg go nie potrzebował, ale wiedział, że będzie go potrzebował człowiek. Dlatego jeszcze w Edenie, zanim pojawił się grzech, zmęczenie i wypalenie, wbudował w nasz tydzień dzień, który chroni ciało przed eksploatacją, psychikę przed tyranią produktywności, a ducha przed zapomnieniem o Stwórcy. Świat, który ten rytm porzucił, jest dziś najbardziej przemęczonym światem w historii, i na nowo, po omacku, odkrywa wartość tego, co Bóg dał na początku. Nie musimy odkrywać po omacku. Zaproszenie wciąż jest aktualne, co tydzień: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie".
Przypisy
- Wayne Muller, Mark Buchanan, Marva Dawn i Barbara Brown Taylor, przywoływani w: Richard Rice, w: Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology. ↩
- Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath. ↩
- Barbara Brown Taylor, „Remember the Sabbath", Christian Century, maj 1999, s. 510; cytowana w: Richard Rice, w: Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology. ↩
- Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath. ↩
- Judith Shulevitz, The Sabbath World, cytowana we wstępie redaktorów do: Mueller, Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology. ↩
- Tamże. ↩
- Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath. ↩
Bibliografia
- Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology (rozdz. Richarda Rice'a o terapii, teologii i etyce szabatu)
- Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), tamże, wstęp redaktorów (cytowana Judith Shulevitz, The Sabbath World; ostrzeżenie redaktorów przed szabatem antropocentrycznym)
- Jacques B. Doukhan, Genesis, SDA International Bible Commentary, linia 3247 (błogosławieństwo szabatu to nie porada zdrowotna)
- Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire