Prosto

Poranek zmartwychwstania (Mt 28,1), czy Ewangelie ogłaszają nowy święty dzień?

Ewangelie pisano dekady po zmartwychwstaniu, a wciąż nazywają sobotę szabatem, a niedzielę zwykłym „pierwszym dniem tygodnia". Co to mówi o rzekomej zmianie dnia?

📖 8 min czytania·Prosto
✉ E-mailFacebookXWhatsApp

„A po szabacie, o świcie pierwszego dnia tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria, aby obejrzeć grób" (Mt 28,1). Tak zaczyna się najważniejszy poranek w historii świata. Skoro Chrystus zmartwychwstał w niedzielę, czy ten werset nie jest naturalnym początkiem nowego świętego dnia chrześcijan? Wielu tak właśnie uważa. Ale w tym jednym zdaniu Mateusza kryje się szczegół, który prowadzi do dokładnie odwrotnego wniosku. Wystarczy zapytać: jak ewangelista nazywa oba dni?

Dwa dni, dwie nazwy

W Mateusza 28,1 sobota ma imię: szabat. To nazwa-tytuł, nadana przez samego Boga przy stworzeniu i wpisana w czwarte przykazanie. A niedziela? Niedziela imienia nie ma. Po grecku stoi tam mia sabbatōn, dosłownie „pierwszy [dzień] po szabacie", czyli zwyczajny „pierwszy dzień tygodnia". W żydowskiej rachubie czasu dni tygodnia w ogóle nie miały nazw, był tylko dzień pierwszy, drugi, trzeci… aż do szabatu, jedynego dnia z imieniem. Szabat jest w tej rachubie miarą, według której liczy się dni tygodnia1.

I teraz rzecz kluczowa: Ewangelia Mateusza nie powstała w niedzielę wielkanocną. Powstała kilkadziesiąt lat później, gdy, jeśli wierzyć popularnej opinii, chrześcijanie mieli już dawno świętować niedzielę jako swój nowy święty dzień. A jednak Mateusz, pisząc po tych wszystkich dekadach, wciąż nazywa sobotę „szabatem", a niedzielę bezimiennym „pierwszym dniem tygodnia", liczonym od szabatu. Żadnego „dnia Pańskiego", żadnego „dnia zmartwychwstania", żadnej nowej, uroczystej nazwy. Sam zwrot „po szabacie", którego używa tylko Mateusz, ma przy tym swoją wymowę: „takie sformułowanie jest naturalne u kogoś, kto pisze do wspólnoty zachowującej szabat"2.

To samo we wszystkich Ewangeliach

Może to tylko Mateusz, „najbardziej żydowski" z ewangelistów? Sprawdźmy. Nowy Testament wymienia „pierwszy dzień tygodnia" osiem razy: Mt 28,1; Mk 16,2.9; Łk 24,1; J 20,1.19; Dz 20,7; 1 Kor 16,2. Za każdym razem, u Marka, u Łukasza (Greka piszącego do pogan!), u Jana, u Pawła, ta sama bezbarwna formuła: „pierwszy dzień tygodnia". Ewangelia Jana jest datowana najpóźniej ze wszystkich, na sam koniec I wieku, i nadal nazywa niedzielę po prostu „pierwszym dniem tygodnia". Gdyby ten dzień był już wtedy cotygodniowym świętem chrześcijan, mielibyśmy prawo oczekiwać choć śladu świątecznego języka. Nie ma żadnego. Przegląd wszystkich ośmiu miejsc prowadzi do jednego wniosku: „bez wyjątku autorzy Nowego Testamentu mówią o dniach tygodnia wyłącznie w odniesieniu do szabatu"3.

Jest w tym zestawieniu jeszcze jeden smaczek. Jedyne miejsce, w którym pada normalny grecki liczebnik porządkowy „pierwszy", to Mk 16,9, a więc tak zwane dłuższe zakończenie Marka, którego nie ma w najstarszych rękopisach i które badacze uznają za późniejszy, prawdopodobnie drugowieczny dodatek. Zmiana słownictwa jest tu dodatkowym argumentem za tym, że fragment pochodzi z innej epoki niż reszta4. Innymi słowy: gdy tylko pojawia się język świąteczny, okazuje się, że dopisano go później.

Warto też zwrócić uwagę na samego Marka. Jego Ewangelia powstała ponad trzydzieści lat po opisywanych wydarzeniach, w połowie albo pod koniec lat sześćdziesiątych, a mimo to skrupulatnie odnotowuje, że kobiety czekały z kupnem wonności, aż minie szabat. Nasuwa się pytanie: dlaczego Marek zdaje się tak zajęty pokazywaniem chrześcijańskiego szacunku dla siódmego dnia, jeśli jego wspólnota miała już wtedy święty dzień inny?5

Warto przytoczyć wniosek szwedzkiego biblisty Harolda Riesenfelda: „pierwszy dzień tygodnia nigdzie w pismach Nowego Testamentu nie jest nazwany «dniem zmartwychwstania»". To określenie pojawi się dopiero później, w literaturze pochrześcijańskiej. Co więcej, jak zauważa ten sam uczony, w ewangelicznych opisach zmartwychwstania „nie ma ani jednego słowa polecającego, by to wielkie wydarzenie upamiętniać akurat w dniu tygodnia, w którym nastąpiło"6. Zmartwychwstały Jezus spotykał się z uczniami, posyłał ich na cały świat, nakazał chrzcić i nauczać, ale o nowym dniu kultu nie powiedział nic.

Łukasz 23,56, zdanie, które mówi wszystko

Jest w opisie tamtego weekendu jeszcze jeden werset, zbyt często pomijany. Łukasz opowiada, jak kobiety z Galilei po pogrzebie Jezusa przygotowały wonności, po czym: „przez szabat odpoczywały według przykazania. A pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, przyszły do grobu" (Łk 23,56–24,1).

„Według przykazania". Łukasz pisze te słowa kilkadziesiąt lat po krzyżu i ani myśli dodać: „bo jeszcze nie wiedziały, że przykazanie straciło ważność". Przeciwnie: stawia najbliższych uczniów Jezusa, ludzi przez Niego osobiście nauczanych przez trzy i pół roku, za wzór posłuszeństwa czwartemu przykazaniu, dokładnie pomiędzy Wielkim Piątkiem a porankiem zmartwychwstania. Trudno tu o inny wniosek: te wersety w żaden sposób nie sugerują, że szabat miałby się zmienić z powodu niedzieli zmartwychwstania7. Gdyby Jezus zapowiedział uczniom zmianę dnia, kobiety nie miałyby powodu odkładać namaszczenia ciała, a Łukasz nie miałby powodu chwalić ich szabatowego odpoczynku.

Warto dostrzec i piękniejszą warstwę tej sceny. W piątek wieczorem Jezus powiedział: „Wykonało się", i spoczął w grobie na cały szabat, tak jak po sześciu dniach stwarzania Bóg odpoczął dnia siódmego. Twórca szabatu uświęcił go raz po dziele stworzenia, a potem odpoczął w nim po dziele odkupienia. Trudno o mocniejsze potwierdzenie tego dnia niż milczący odpoczynek Zbawiciela w sercu wielkanocnych wydarzeń.

Kto naprawdę złamał tamten szabat?

Mateusz dorzuca do opisu tamtej soboty scenę, którą ma tylko on, i mało kto zauważa jej ironię. „Nazajutrz, czyli w dzień po przygotowaniu, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piłata" (Mt 27,62), żeby wyprosić straż przy grobie. Dzień po przygotowaniu to właśnie szabat, ale Mateusz w tym zdaniu słowa „szabat" nie używa. Leon Morris przypuszcza, że ewangelista „nie chciał mówić otwarcie o świętym dniu w związku z działaniem, które zamierzał opisać"8. R. T. France mówi dosadniej: najwyższe władze judaizmu postąpiły w sposób nie do pogodzenia z własnymi przepisami szabatowymi, w odróżnieniu od Józefa z Arymatei, który zdążył domknąć pogrzeb przed zachodem słońca. Pobrzmiewa w tym echo wcześniejszej sceny: również w Mt 12,14 faryzeusze uknuli plan zabicia Jezusa w szabat i tam ewangelista także nie nazywa dnia po imieniu9. Ci sami ludzie, którzy oskarżali uczniów o zrywanie kłosów, nie mieli problemu z naradą u pogańskiego namiestnika w święty dzień, a w niedzielę zmartwychwstania przyjdzie im jeszcze przekupywać żołnierzy (Mt 28,11–15). Kontrast trudno przeoczyć: w tamten jedyny szabat między krzyżem a pustym grobem przykazania dochowali nie jego samozwańczy strażnicy, lecz uczniowie Ukrzyżowanego.

„Ale przecież zmartwychwstanie to przełom!"

Oczywiście, że tak, i nikt tego nie kwestionuje. Zmartwychwstanie jest fundamentem chrześcijańskiej wiary (1 Kor 15,14). Pytanie nie brzmi jednak: „czy zmartwychwstanie jest ważne?", lecz: „czy ktokolwiek w Nowym Testamencie ustanowił dzień tygodnia jego pamiątką?". Na upamiętnienie śmierci i zmartwychwstania Pan zostawił konkretne znaki: chrzest, w którym jesteśmy „pogrzebani i wzbudzeni z Nim" (Rz 6,3–5), oraz Wieczerzę Pańską, która zwiastuje „śmierć Pańską, aż przyjdzie" (1 Kor 11,26) i którą według Pawła sprawowano, „ilekroć" się zgromadzono, bez przypisania do stałego dnia. Nowy Testament zna pamiątki dzieła Chrystusa. Niedziela do nich nie należy.

Podsumowanie po przejściu wszystkich ośmiu tekstów jest bez ogródek: „osiem wzmianek o pierwszym dniu nie daje żadnej wskazówki o regularnych chrześcijańskich zgromadzeniach w niedzielę"10. Warto zauważyć, że autor tego przeglądu, adwentystyczny badacz Nowego Testamentu Clinton Wahlen, sam dopowiada uczciwie drugą stronę: w połowie II wieku niedzielny kult w Rzymie i Aleksandrii jest już faktem bezspornym, sporna jest wyłącznie jego apostolska geneza, a świadectwa z Nowego Testamentu są, jak pisze, „w najlepszym razie wątłe". Tekst i kontekst Mt 28 o żadnej zmianie nie mówią.

Wniosek

Mateusza 28,1 rzeczywiście wiele ogłasza, pusty grób, zwycięstwo nad śmiercią, nadzieję dla świata. Ale nie ogłasza nowego świętego dnia. Przeciwnie: pisane dziesiątki lat po zmartwychwstaniu Ewangelie konsekwentnie nazywają sobotę „szabatem", a niedzielę zwykłym „pierwszym dniem tygodnia", liczonym właśnie od szabatu. Łukasz pokazuje uczennice Jezusa odpoczywające w szabat „według przykazania", a żaden ewangelista nie zna ani „dnia zmartwychwstania", ani polecenia, by taki dzień obchodzić. Jeśli więc szukasz w Biblii poranka, który zmienił dzień odpoczynku, w Mt 28,1 go nie znajdziesz. Znajdziesz za to coś cenniejszego: żywego Chrystusa, Pana szabatu, który po dokonaniu dzieła odkupienia odpoczął dokładnie tak, jak po dziele stworzenia.

Przypisy

  1. Ekkehardt Mueller, „The Sabbath in the Gospel of Matthew: Part 2", w: Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology, rozdz. 2. ↩
  2. Robert K. McIver, cytowany tamże, rozdz. 2. ↩
  3. Clinton Wahlen, „The Sabbath and the First Day of the Week", w: tymże tomie, rozdz. 10. ↩
  4. Tamże, rozdz. 10. Werset 9 używa greckiego liczebnika porządkowego prōtē, podczas gdy werset 2 ma semicki mia. ↩
  5. Tamże, rozdz. 10. ↩
  6. Harold Riesenfeld, „The Sabbath and the Lord's Day", w: tegoż, The Gospel Tradition; oba cytaty za: Samuele Bacchiocchi, From Sabbath to Sunday, rozdz. 3 „The Resurrection-Appearances and the Origin of Sunday". ↩
  7. Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath, rozdz. 4. ↩
  8. Leon Morris, The Gospel According to Matthew; cytat za: Mueller, „The Sabbath in the Gospel of Matthew: Part 2", rozdz. 2. Tamże zdanie R. T. France'a o władzach judaizmu działających niezgodnie z własnymi przepisami szabatowymi. ↩
  9. Mueller, „The Sabbath in the Gospel of Matthew: Part 2", rozdz. 2. ↩
  10. Wahlen, „The Sabbath and the First Day of the Week", rozdz. 10. ↩

Bibliografia

← Kategoria: Nowy TestamentWszystkie artykułyMam pytanie →