Prosto

Szabat a rodzina, dzień, który buduje więzi

W świecie, w którym rodziny mijają się w biegu, szabat co tydzień zatrzymuje wszystkich przy jednym stole, oto jak dzień odpoczynku staje się dniem budowania więzi.

📖 9 min czytania·Prosto
✉ E-mailFacebookXWhatsApp

Znasz ten obrazek: każdy w domu ma swój grafik, swoje zajęcia i swój ekran. Rodzina niby mieszka razem, ale głównie się mija, w drzwiach, w przedpokoju, przy lodówce. Badacze mówią o „rodzinach równoległych": kochamy się, ale żyjemy obok siebie. I właśnie w taki świat co tydzień wchodzi szabat, jeden pełny dzień, w którym nikt nigdzie nie musi biec. Dzień, który Bóg pomyślał nie tylko jako odpoczynek od pracy, ale jako czas dla więzi: z Nim i z najbliższymi.

Przykazanie pisane dla całego domu

Zacznijmy od rzeczy, którą łatwo przeoczyć. Czwarte przykazanie jest jedynym, które wylicza domowników: „Ale siódmego dnia jest szabat Pana, Boga twego: Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach" (Wj 20,10). To nie jest przykazanie dla jednostki, to przykazanie dla całego domu. Szabat z definicji odpoczywa się razem.

Jest tu jeszcze jeden szczegół1: w całym Dekalogu tylko dwa przykazania są sformułowane pozytywnie, nie „nie będziesz", lecz „pamiętaj" i „czcij". To przykazanie czwarte, o szabacie, i piąte, o ojcu i matce. Stoją obok siebie nieprzypadkowo; Biblia łączy je wprost także w innym miejscu: „Niech każdy czci swoją matkę i swojego ojca. Przestrzegajcie też moich szabatów" (Kpł 19,3). Dzień Pański i więzi rodzinne należą do tej samej rodziny przykazań, bo jedno karmi drugie. Trudno czcić rodziców, z którymi nigdy nie ma się czasu porozmawiać. I trudno zbudować dom, w którym nikt nigdy się nie zatrzymuje.

Roy Gane zwraca uwagę na jeszcze jedną osobliwość. Dekalog dzieli się zwykle na dwie tablice: cztery pierwsze przykazania mówią o miłości do Boga, sześć dalszych o miłości do ludzi. Czwarte przykazanie należy do obu naraz. Jego zasadą pierwszą jest uczczenie Boga jako Stwórcy i Wybawiciela, ale zasadą wtórną, wypowiedzianą w tym samym zdaniu, jest to, by domownicy mogli skorzystać z daru odpoczynku. Widać to w brzmieniu wersji Mojżeszowej: „aby odpoczął twój sługa i twoja służąca tak jak ty" (Pwt 5,14). Nie ma w Dekalogu drugiego przykazania, które w jednej frazie obracałoby człowieka i ku Bogu, i ku tym, którzy z nim mieszkają2.

Jest też obserwacja subtelniejsza, którą da się wyczytać z samej budowy Księgi Rodzaju3. Rozdziały pierwszy i drugi opowiadają o stworzeniu dwa razy, krok po kroku, a oba ciągi mają siedem członów. Siódmy człon pierwszego to szabat, siódmy człon drugiego to małżeństwo. I oba zbudowane są z tych samych trzech elementów: Bóg bierze w tym udział, następuje oddzielenie, przychodzi więź. Szabat oddziela od pracy tak, jak małżeństwo oddziela od rodziców, i w obu wypadkach oddzielenie nie służy izolacji, lecz bliskości. To najmocniejszy argument za tym, że szabat i życie rodzinne są ze sobą spokrewnione, i nie bierze się z pobożnego życzenia, tylko z konstrukcji tekstu.

Warto zapamiętać na zawsze jedną myśl: szabat to „najwyższy dowód na to, że Bóg jest miłością, bo kochający wyznaczają sobie specjalny czas, żeby być razem"4. Zakochani umawiają się na randki. Bóg „umówił się" z człowiekiem na każdy siódmy dzień. A przy okazji podarował ten sam mechanizm rodzinie: stałą, cotygodniową randkę wszystkich ze wszystkimi, której nie trzeba planować, bo zaplanował ją sam Stwórca.

Stół szabatowy, serce dnia

Jak to wygląda w praktyce? Najlepszymi nauczycielami są tu Żydzi, którzy od tysiącleci witają szabat w domu, przy stole. Richard Davidson, który mieszkał z rodziną w Jerozolimie i wiele razy był na takich wieczorach gościem, opisuje je szczegółowo5. Stół nakryty białym obrusem, na nim dwa plecione chleby, wino, świeczniki i kwiaty. Wszyscy w odświętnych ubraniach, na długo przed zachodem słońca, bo czeka się na kogoś ważnego. Szabat wnosi do domu matka, zapalając światła i modląc się nad rodziną. Potem ojciec bierze dzieci w ramiona albo kładzie ręce na pochylonych głowach i błogosławi każde z osobna, po imieniu. Następnie mąż śpiewa albo czyta żonie pieśń pochwalną z Pieśni nad Pieśniami lub z Księgi Przysłów 31. Dopiero wtedy zaczyna się kolacja, przy której pada zdanie powtarzane przed każdym daniem: „na cześć szabatu!". Na koniec doby jest krótki obrzęd pożegnania: wino przelewa się przez brzeg kielicha na znak przelewającego się błogosławieństwa, a puszkę z korzeniami podaje się wszystkim, żeby w świętowaniu wziął udział także zmysł powonienia. Rodziny zwlekają z tym pożegnaniem długo po zachodzie słońca.

Nie musimy kopiować całego rytuału, on sam wprost o tym pisze: rodziny mają wymyślać własne sposoby witania szabatu. Ale jego sedno jest uniwersalne i głęboko biblijne: święty czas zaczyna się w domu, przy wspólnym stole, a dzieci są w samym środku wydarzeń, nie na doczepkę. Zauważmy przy tym, ile z tych gestów kosztuje zero złotych. Błogosławieństwo po imieniu, dobre słowo o żonie przy dzieciach, śpiew, zapach.

Zauważ, że Biblia sama podsuwa rytm przygotowania. Już na pustyni, przy mannie, Izraelici zbierali w piątek podwójną porcję, „dzień przygotowania", żeby w szabat nikt nie musiał się krzątać (Wj 16,22–23). To genialnie proste: cała logistyka, zakupy, sprzątanie, gotowanie, zostaje po tamtej stronie zachodu słońca. Dlatego szabatowy stół tak bardzo różni się od niedzielnego obiadu „między jednym a drugim": nikt nie zrywa się do obowiązków, bo obowiązki są już zrobione. Zostaje czas. Sam czas. Dla siebie nawzajem.

Autorzy rozdziału o radości szabatu radzą rzeczy bardzo konkretne6: przygotuj na szabat najlepsze jedzenie, jakie możesz („nawet zapach i smak potraw wydaje się w szabat lepszy"); ubierzcie się odświętnie; wyłączcie albo odłóżcie urządzenia, nie dlatego, że ekran jest grzechem, ale dlatego, że więzi nie znoszą konkurencji. I jeszcze jedno: zapraszajcie gości. Wspólny szabatowy posiłek z drugą rodziną, z samotną mamą, z seniorem z waszego zboru. Jak zauważają autorzy, „dzieci szczególnie cieszą się z towarzystwa w szabat". Stół szabatowy jest z natury rozszerzalny.

Dzieci, najwięksi wygrani szabatu

Rodzice małych dzieci znają to rozdarcie: tydzień zjada pranie, sprzątanie, dowożenie i odrabianie. Szabat przecina ten węzeł, skoro nie wolno pracować, to… wolno być. Można czytać razem, śpiewać, grać w biblijne zgadywanki, opowiadać historie, leżeć na kocu i patrzeć w chmury. Dla dziecka przykazanie „nie będziesz wykonywał żadnej pracy" brzmi jak najlepsza obietnica świata: mama i tata będą dzisiaj tylko dla mnie.

Szczególne miejsce zajmuje przyroda. Szabat jest przecież pamiątką stworzenia, a najlepszą salą lekcyjną stworzenia nie jest sala, tylko las, łąka i brzeg jeziora. Rodzic, który w szabat pokazuje dziecku świat Stwórcy, robi dla jego wiary więcej niż niejedno kazanie.

Najlepiej ujął to ktoś, kto wcale nie pisał poradnika dla rodzin. Herman Wouk, amerykański dramaturg, opisał w swojej książce piątkowe popołudnia w środku przygotowań do premiery na Broadwayu. Zawsze wypadały wtedy, gdy przedstawienie chwiało się na krawędzi katastrofy, a on wychodził z prób do domu i przyznaje, że czasem czuł się przy tym winny zdrady. Zostawiał za sobą ponury teatr, porozrzucane scenariusze, wyczerpanych aktorów, krzyczących techników i dym papierosowy, a w domu zastawał żonę i synów odświętnie ubranych i, jak pisze, zaskakująco pięknych. Był stół z kwiatami, błogosławieństwo nad chłopcami, śpiewane przy stole pieśni, a potem pytania synów o Boga, na które rodzice odpowiadali najlepiej, jak umieli, i piętrzące się na stole Biblia, encyklopedia i atlas. Podsumował to zdaniem, przy którym warto się zatrzymać: „To jest ich dzień. I mój także. Telefon milczy". A jego producent powiedział mu kiedyś: „Nie zazdroszczę ci twojej religii, ale zazdroszczę ci twojego szabatu"7.

To jest cała rzecz w jednym obrazku. Dzieci nie potrzebują wykładu o czwartym przykazaniu. Potrzebują wiedzieć, że raz na siedem dni rodzice są na pewno.

A nastolatki? Tu szabat bywa testem szczerości. Młody człowiek bezbłędnie wyczuje, czy szabat jest w domu świętem, czy musztrą. Jeśli kojarzy mu się wyłącznie z listą zakazów, będzie odliczał minuty do zachodu słońca. Jeśli z najlepszym jedzeniem tygodnia, z rozmowami, z gośćmi, z wycieczkami, będzie go wyglądał. Dlatego tak ważna jest zasada powtarzana jak refren: szabat zakazuje pracy, ale nie zakazuje radości. Dzień, który Izajasz każe nazywać „rozkoszą" (Iz 58,13), nie może być najnudniejszym dniem tygodnia.

Dzień, w którym nikt nie musi zasłużyć na miłość

Jest jeszcze głębszy powód, dla którego szabat buduje więzi. Przez sześć dni świat ocenia nas za wyniki: w pracy, w szkole, na treningu. Łatwo przenieść tę logikę do domu, i kochać „za coś". Szabat co tydzień głośno temu zaprzecza. Bóg dał ludziom odpoczynek, zanim cokolwiek zdążyli wypracować: pierwszy pełny dzień Adama i Ewy był dniem odpoczynku z Bogiem, nie dniem pracy. Nie musimy najpierw pracować, żeby w nagrodę odpocząć. W szabat dziecko nie musi pokazywać dzienniczka, rodzic nie musi sprawdzać służbowej skrzynki, nikt nie musi niczego udowadniać. Wszyscy są kochani „za darmo", dokładnie tak, jak kocha Bóg. Rodzina, która co tydzień przez całą dobę ćwiczy taką miłość, po prostu nie może na tym nie skorzystać.

Od czego zacząć

Nie trzeba od razu wszystkiego. Zacznijcie od jednego: od stołu. Najbliższy piątkowy wieczór, świece, najlepsza kolacja, na jaką was stać, telefony w szufladzie, każdy mówi o jednej dobrej rzeczy z minionego tygodnia. Potem dołóżcie spacer w sobotę po południu. Potem gości. Reszta przyjdzie sama, bo szabat ma własną siłę: to nie my podtrzymujemy ten dzień, to on podtrzymuje nas. Zostaje zdanie, które warto zapamiętać: „Nie tyle my zachowujemy szabat, ile szabat zachowuje nas"8. W świecie, który rozprasza rodziny na cząstki, Bóg co siedem dni składa je z powrotem w całość. Szkoda nie skorzystać z tak hojnego prezentu.

Przypisy

  1. Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath, rozdz. 7. ↩
  2. Roy E. Gane, Old Testament Law for Christians — czwarte przykazanie jako należące do obu tablic Dekalogu. ↩
  3. Jacques B. Doukhan, komentarz do Księgi Rodzaju, Seventh-day Adventist International Bible Commentary — zestawienie Rdz 1,1–2,3 z Rdz 2,4–25. ↩
  4. Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath, rozdz. 7. ↩
  5. Richard M. Davidson, „Torah's Seven Vibrant Dimensions of Sabbath Rest", w: Daniel K. Bediako, Ekkehardt Mueller (red.), The Sabbath in the Old Testament and the Intertestamental Period, rozdz. 12. ↩
  6. Jo Ann Davidson, Marcos de Benedicto, „The Sabbath as an Invitation to Delight", w: Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology, rozdz. 23. ↩
  7. Herman Wouk, This Is My God; cytat za: Richard M. Davidson, „Torah's Seven Vibrant Dimensions of Sabbath Rest", rozdz. 12. ↩
  8. Jo Ann Davidson, Rediscovering the Glory of the Sabbath, rozdz. 7. ↩

Bibliografia

← Kategoria: TeologiaWszystkie artykułyMam pytanie →