Prosto

Szabat w kulturze zabiegania, protest przeciw niewoli pracy

Żyjemy w świecie, który nigdy się nie wyłącza. Szabat to cotygodniowy protest przeciw niewoli pracy, i deklaracja, że człowiek jest kimś więcej niż swoją wydajnością.

📖 9 min czytania·Prosto
✉ E-mailFacebookXWhatsApp

Telefon wibruje o 22:40, jeszcze jeden służbowy e-mail. Sklepy otwarte siedem dni w tygodniu, skrzynka odbiorcza nigdy nie jest pusta, a my czujemy, że jeśli się zatrzymamy, świat ucieknie nam do przodu. W takim świecie czwarte przykazanie Dekalogu brzmi jak głos z innej planety: zatrzymaj się. Co tydzień. Na całą dobę. I właśnie dlatego jest dziś potrzebne bardziej niż kiedykolwiek.

Świat, który się nie wyłącza

Nasza kultura ma swoją niepisaną religię: wydajność. Liczysz się o tyle, o ile produkujesz, zarabiasz, osiągasz. Praca wlewa się w wieczory i weekendy, a na odpoczynek trzeba sobie „zasłużyć", i nawet wtedy mamy wyrzuty sumienia, że nie robimy czegoś pożytecznego. Do tego dochodzi lęk, że coś nas ominie: jeszcze jedno powiadomienie, jeszcze jedna okazja, jeszcze jeden kurs, bez którego zostaniemy w tyle. Skutki znamy wszyscy: przewlekłe zmęczenie, rozdrażnienie, wypalenie.

Opisano to trzeźwo już ćwierć wieku temu: „żyjemy w pełnym napięcia, niespokojnym społeczeństwie, w którym wielu ludzi próbuje rozładować napięcie, zapisując się do klubów sportowych i grup medytacyjnych albo sięgając po środki uspokajające, narkotyki i alkohol"1. A doświadczenie mówi swoje: nawet bajeczne wakacje dają tylko chwilową ulgę, nie trwałe uciszenie wewnętrznego niepokoju.

Problem nie polega więc na tym, że pracujemy. Praca jest dobra, Biblia mówi: „Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę" (Wj 20,9). Problem zaczyna się wtedy, gdy praca przestaje być naszym zajęciem, a staje się naszym panem. Biblia ma na taki stan konkretne słowo: niewola.

Maszyna, która nauczyła nas, czym jest czas

Warto zapytać, skąd właściwie wzięło się takie myślenie o czasie. Trop prowadzi do wynalazku, którego zwykle nawet nie zauważamy: zegara mechanicznego. Historyk techniki Lewis Mumford twierdził, że to nie maszyna parowa, lecz właśnie zegar jest kluczową maszyną epoki przemysłowej, bo żadna inna nie jest tak wszechobecna, a jego zadaniem nie jest samo odmierzanie godzin, lecz zsynchronizowanie ludzkich działań2.

Idźmy o krok dalej. Zegar „wnosi w życie precyzję, ale milczy o jego celu; przypomina o obowiązku, nie o przeznaczeniu; dyktuje pracę, ale nie odpoczynek; promuje wydajność i sprawił, że wydajność zaczęła uchodzić za cel istnienia"3. A stąd pytanie, które warto przeczytać dwa razy: w rachunkach zegara odpoczynek nazywa się „czasem wolnym", czym w takim razie jest praca? I co ta nazwa mówi o tym, który z dwóch rodzajów czasu uznajemy za prawdziwy?

Krytyk kultury Neil Postman ujął to najostrzej: skoro w świecie złożonym z sekund i minut autorytet przyrody zostaje unieważniony, to „nieubłagane tykanie zegara mogło mieć więcej wspólnego z osłabieniem panowania Boga niż wszystkie traktaty filozofów oświecenia"4. I dorzucał półżartem, że Mojżesz powinien był dołączyć jeszcze jedno przykazanie: nie będziesz czynił mechanicznych wyobrażeń czasu.

Tu leży drobiazg, którego łatwo nie zauważyć. Szabat nie zaczyna się o godzinie z tarczy zegara. Zaczyna się o zachodzie słońca, „od wieczora do wieczora" (Kpł 23,32). Raz w tygodniu czas zegara ustępuje czasowi stworzenia, a początek dnia świętego wyznaczają te same światła na niebie, którym Stwórca powierzył pilnowanie czasu (Rdz 1,16).

Dlatego Marva Dawn, autorka spoza kręgu święcących sobotę, mogła napisać zdanie, które warto zapamiętać: „Powrót do święcenia szabatu nie jest nostalgią. Jest powrotem do wymiaru duchowego, który nas nawiedza… W przeciwieństwie do społeczeństwa technicznego, gdzie jedynym kryterium wartości jest miara wydajności, święcący szabat znajdują swoje kryteria w charakterze Boga"5.

Przykazanie, które mówi o wyzwoleniu

Dekalog występuje w Biblii w dwóch wersjach. Ta z Księgi Wyjścia uzasadnia szabat stworzeniem świata (Wj 20,11). Ale wersja z Księgi Powtórzonego Prawa podaje inny powód i to właśnie on uderza dziś najmocniej:

„Pamiętaj, że byłeś niewolnikiem w ziemi egipskiej i że Pan, twój Bóg, wyprowadził cię stamtąd ręką możną i ramieniem wyciągniętym. Dlatego rozkazał ci Pan, twój Bóg, abyś obchodził dzień szabatu" (Pwt 5,15).

Byłeś niewolnikiem, dlatego świętuj szabat. W Egipcie Izrael nie miał dnia wolnego. Niewolnik z definicji nie odpoczywa; jego czas należy do faraona. Pierwszą rzeczą, jaką wolny człowiek może zrobić, a niewolnik nie, jest zatrzymanie się. Dlatego co siedem dni Izraelita przerywał pracę i tym samym ogłaszał: nie jestem już niewolnikiem. Mam Boga, który mnie wyzwolił, i nikt, żaden faraon, żaden rynek, żaden szef, nawet ja sam, nie ma prawa zawładnąć całym moim czasem.

Te dwa uzasadnienia, stworzenie i wyzwolenie, nie kłócą się ze sobą, lecz uzupełniają6. Skoro każdy człowiek jest stworzony na obraz Boga, to nikt nie może być traktowany jak narzędzie. Wyjście z Egiptu tylko unaoczniło to, co było prawdą od Edenu.

Miasto, którego wszyscy jesteśmy obywatelami

Że to nie jest wyłącznie starożytna sprawa, zauważył pisarz, którego nikt nie podejrzewałby o kaznodziejstwo. W powieści Ameryka Franza Kafki młody Karl Rossmann przypływa do Nowego Jorku pod przyjaznym spojrzeniem Statui Wolności, w poszukiwaniu życia, wolności i szczęścia, a kończy jako posługacz hotelowy na przedmieściu, które Kafka nazywa zagadkowo Ramzes. A nazwa nie jest przypadkowa: Pitom i Ramzes to miasta zaopatrzeniowe, które Izrael budował dla faraona pracą przymusową (Wj 1,11). Ameryka Kafki nazywa się więc tak samo jak obóz pracy7.

I wtedy Ramzes staje się miastem, którego obywatelami są dziś właściwie wszyscy, a nad nim znowu słychać dawne słowa: „Wypuść mój lud" (Wj 5,1). Tyle że adresatem nie jest już egipski władca, lecz nasi współcześni panowie, zegar i wydajność.

Odpoczynek także dla sługi i obcego

Przykazanie robi przy tym coś, co w starożytnym świecie było rewolucją. Wylicza po kolei, kto ma odpoczywać: syn, córka, sługa, służebnica, wół, osioł, bydlę oraz „obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach", a wszystko po to, „aby odpoczął twój sługa i twoja służebnica tak jak ty" (Pwt 5,14). Te trzy ostatnie słowa to społeczny dynamit. Szabat nie jest przywilejem pana domu, podczas gdy służba dalej krząta się w kuchni. Raz w tygodniu znikała różnica między panem a sługą, swoim a obcym. Szabat ma tu efekt wyrównujący: bariery społeczne przestają krępować, gdy człowiek staje przed Bogiem8.

Dla nas płynie z tego praktyczny wniosek: szabat ma wymiar społeczny także dziś. Kto święci szabat, nie tylko sam przestaje pracować, lecz także przestaje wymagać pracy od innych. Mój odpoczynek nie może być kupiony cudzym zabieganiem.

Odpoczywaj tak, jakby cała praca była skończona

„Ale ja nie mogę się zatrzymać, mam za dużo na głowie". Znamy to wszyscy. Na to zastrzeżenie odpowiedziano już w starożytności, i to bardzo konkretnie. W Mechilcie, najstarszym żydowskim komentarzu do Księgi Wyjścia, przy słowach „sześć dni będziesz wykonywał wszelką swoją pracę" postawiono pytanie: czy człowiek w ogóle jest w stanie skończyć całą swoją pracę w sześć dni? Czy nasza praca nie pozostaje zawsze niedokończona? I padła odpowiedź: „Odpoczywaj w szabat tak, jakby cała twoja praca była już wykonana". A zaraz po niej druga, jeszcze dalej idąca: „Odpoczywaj nawet od myśli o pracy"9.

To jest dokładnie lekarstwo na lęk, że coś nas ominie. Szabat uczy co tydzień tej samej trudnej prawdy: świat nie kręci się dzięki mnie. Przez jedną dobę nic nie produkuję, nic nie kupuję, niczego nie nadrabiam, a świat się nie zawala. Bo nie ja go podtrzymuję. „Uspokójcie się i wiedzcie, żem Ja Bóg" (Ps 46,11). Bóg dał ten dzień człowiekowi jeszcze przed upadkiem w grzech, nie jako nagrodę za wydajność, lecz jako dar na samym początku drogi.

Podobnie widzi to żydowski myśliciel Abraham Joshua Heschel, wart wysłuchania właśnie dlatego, że patrzy na te sprawy z sąsiedniej tradycji: „Sześć dni w tygodniu żyjemy pod tyranią rzeczy przestrzeni; w szabat próbujemy dostroić się do świętości w czasie"10. Im więcej mamy, tym mniej mamy czasu.

Cotygodniowa deklaracja wolności

Czym więc jest szabat w kulturze zabiegania? Nie jeszcze jedną pozycją na liście zadań i nie religijnym dodatkiem do weekendu. Jest cotygodniowym protestem przeciw niewoli pracy i deklaracją wolności.

Kto święci szabat, ten co siedem dni ogłasza trzy rzeczy. Po pierwsze: jestem człowiekiem, nie maszyną, moja wartość nie zależy od tego, ile wyprodukuję. Po drugie: mam Wyzwoliciela, to Bóg wyprowadza z każdego Egiptu, także z tego, który nosimy w kalendarzu. Po trzecie: wolność, którą otrzymałem, jest dla wszystkich, także dla tych, którzy pracują obok mnie i dla mnie.

Świat będzie nas przekonywał, że nie stać nas na zatrzymanie. Odpowiedź, jakiej udziela publicysta Andy Crouch, brzmi zaskakująco stanowczo: dzień odpoczynku nie tylko jest realistyczny, ale tak dalece konieczny, że to raczej jego lekceważenie jest oderwane od rzeczywistości11. Ten, który cię stworzył i wyzwolił, zarezerwował dla ciebie całą dobę w tygodniu. Nie jako ciężar, jako akt wyzwolenia.

Przypisy

  1. Samuele Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 7 „Rediscovering the Sabbath", sekcja „The Sabbath as Christ's Rest for Human Restlessness". ↩
  2. Lewis Mumford, Technics and Civilization; cytat i omówienie za: Sigve K. Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 21 „From Creation Time to Clock Time". ↩
  3. Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 21. ↩
  4. Neil Postman, Amusing Ourselves to Death; cytat za: Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 21. ↩
  5. Marva J. Dawn, Keeping the Sabbath Wholly; cytat za: Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 21. ↩
  6. Gerald A. Klingbeil, „The Sabbath in the Decalogue: Creation and Liberation as a Paradigm for Community", w: Daniel K. Bediako, Ekkehardt Mueller (red.), The Sabbath in the Old Testament and the Intertestamental Period, rozdz. 2. ↩
  7. Franz Kafka, Ameryka; odczytanie nazwy Ramzes jako aluzji do Wj 1,11 za: Tonstad, The Lost Meaning of the Seventh Day, rozdz. 21. ↩
  8. Klingbeil, „The Sabbath in the Decalogue", rozdz. 2. ↩
  9. Mechilta do Wj 20,9; komentarz przytaczany zgodnie przez trzy źródła: Bacchiocchi, The Sabbath Under Crossfire, rozdz. 7; Abraham Joshua Heschel, The Sabbath, rozdz. II „Beyond Civilization"; Robert M. Johnston, „The Rabbinic Sabbath", w: Kenneth A. Strand (red.), The Sabbath in Scripture and History, rozdz. 4. ↩
  10. Abraham Joshua Heschel, The Sabbath, prolog „Architecture of Time". ↩
  11. Andy Crouch, Playing God: Redeeming the Gift of Power; cytowany we wstępie redakcyjnym tomu: Ekkehardt Mueller, Eike Mueller (red.), The Sabbath in the New Testament and in Theology. ↩

Bibliografia

← Kategoria: TeologiaWszystkie artykułyMam pytanie →